Niespokojna dusza podróżniczki szukająca spokoju wśród gór i w wioskach z dala od cywilizacji. Z Agatą Ożarowską-Nowicką rozmawiamy o jej pasjach - fotografii i podróżach.

Z wykształcenia biolog i fotograf, z pasji podróżnik i … „amator życia”. Od zawsze gdzieś ją nosiło, ale wyjeżdżając szuka spokoju. Z Agatą Ożarowską-Nowicką gnieźnianie mieli okazję spotkać się podczas wystawy w ramach ubiegłorocznego festiwalu Offeliada, gdzie pokazała fotografie z Gruzji. Jej zdjęcia to zawsze opowieść o ludziach, a podróżując, wraz z mężem Robertem, Agata bardziej interesuje się codziennym życiem mieszkańców innych zakątków, niż miejscami polecanymi w przewodnikach. Dlatego na kierunki swoich wypraw wybierają najczęściej zakątki, gdzie życie płynie swoim rytmem, prawie bez zdobyczy cywilizacji.

Ostatnie wakacje to wyprawa do Kirgistanu. Obejrzeć zdjęcia i posłuchać opowieści będzie można 9 kwietnia w poznańskiej Cafe Misja. Tytułowym bohaterem tej historii stał się Nurbakat – które to imię znaczy „Promień Szczęścia”.

– To było krótko po przylocie do Kirgistanu – opowiada Agata Ożarowska-Nowicka. – Spotkaliśmy przez przypadek chłopaka, który mówił, że jego rodzice mają jurtę w górach. Nam zależało na tym, żeby zobaczyć, jak ludzie tam żyją. Nurbakat miał 23 lata, zbierał pieniądze na żonę – bo w kirgiskiej tradycji trzeba sobie żonę wykupić. Pomimo tego, że układ był jasny: my chcieliśmy pomieszkać w jurcie, a on zarobić pieniądze, bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy. Spędziliśmy razem kilka dni, mimo bariery językowej Nurbakat opowiadał nam o swojej rodzinie, wartościach, religii i planach na życie. Niestety rozchorowaliśmy się, co dopiero później skojarzyłam ze zmianą wysokości. Zajęli się nami.

Jak opowiada Agata, to są właśnie momenty, które najbardziej zapamiętuje z podróży. Spotkania z ludźmi, dobrymi ludźmi, jak mówi, którzy pokazują swoją życzliwość. Im prościej ludzie żyją, tym łatwiej się zaprzyjaźniają i okazują serce.

– Podczas takich podróży można się nauczyć, że niekoniecznie rzeczy materialne są najważniejsze. Za każdym razem kiedy wracamy, my też się zmieniamy. Przywozimy wspomnienia, zdjęcia, ale także coś w sobie – opowiada.
Na podróżniczych zdjęciach Agaty, często ubranych w czerń i biel, pojawiają się napotkani ludzie. Dzieci czasem nieśmiało, a czasem zadziornie patrzące w obiektyw, kobiety i mężczyźni przy swoich codziennych zajęciach, starszyzna odpoczywająca przed domami, jurtami, szałasami. Gdy się na nie patrzy, od razu przychodzi na myśl słowo „opowieść”.

– Nie wiem, jak nazwać tę fotografię. Nie są to typowe portrety, chyba jednak też nie do końca fotografia reportażowa – przyznaje Agata. Dodaje, że przywozi ze sobą też kadry nie uwiecznione. Bo przeszkodził strach przed wyciągnięciem aparatu, poczucie, że byłoby nie na miejscu lub popsuło trwającą chwilę. Albo po prostu zmęczenie. Dlatego zdjęcia z podróży muszą poczekać, aż będzie mogła na nie spojrzeć, posortować, obrobić. W wykonanych kadrach i zapamiętanych chwilach interesują ją emocje. Przy czym z każdą wyprawą i powrotem odkrywa, że zdjęcia prezentują nie tylko wewnętrzne przeżycia bohaterów, ale też odzwierciedlają te należące do osoby po drugiej stronie obiektywu.

– Na pewno nie powiem nic nowego, ale to prawda, że podróż jest odkrywaniem siebie – mówi. – Bardzo w tyn wszystkim odbija się nasze wcześniejsze doświadczenie, sytuacje, które się przydarzyły. Dopiero po czasie, kiedy wrócimy, dociera do mnie, że coś się zmieniło, czegoś dowiedziałam się o sobie. Przeglądając fotografie widzę na nich emocje i przeżycia. Zastanawiam się, dlaczego te zdjęcia są takie, a nie inne, myślę o tym, że ktoś inny by je zrobiłby je zupełnie inaczej.

Agata Ożarowska-Nowicka pracuje jako edukator oraz animator kultury w poznańskim Ogrodzie Botanicznym. Jako lider Poznańskiej Grupy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków włącza się także w różne działania ornitologiczne.. Przyroda jednak nie interesuje jej jako obiekt fotografii. Widoki woli przechowywać w pamięci. Fotografuje przy różnych okazjach, jednak prawie wyłącznie ludzi. Jej fotograficzne zainteresowania można wręcz określić jako bliskie antropologii, czy etnografii choć z drugiej strony nie unika też fotografii komercyjnej, jednocześnie realizuje kilka osobistych projektów artystycznych, jak na przykład portrety w „sennym” stylu. Na pewno nie interesuje jej komercyjne studio, pomimo iż przyznaje, że spośród wszystkich swoich pasji i zajęć, które wykonuje, najbardziej czuje się fotografem.

Nie zaprzecza spostrzeżeniu, że we wszystkim, co robi – czy odwiedza mało uczęszczane szlaki i zapomniane wioski, czy góry i lasy, czy zajmuje się właśnie fotografią – można doszukać się poszukiwania przestrzeni, spokoju. Okazji do pobycia sam na sam ze sobą. Przyznaje zresztą, że ma naturę samotniczki, chociaż na dłuższe wyprawy lepiej wybierać się w parze lub w grupie. Tak łatwiej poradzić sobie w kryzysowych sytuacjach, kiedy pojawiają się niespodziewane przeszkody. Taki sposób podróżowania, jaki wybierają Agata i Robert, pozwala poczuć, że niekoniecznie człowiek jest zdany tylko na siebie. A o poszukiwaniu siebie i wewnętrznego spokoju mówi, że chyba znalazła.

Wydarzenia Kulturalne | Wiadomości Kulturalne

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!