Z Karoliną Tymińską, ostatnią zawodniczką w pięcioboju kobiet podczas HMŚ w Sopocie, rozmawia Rafał Rusiecki.

Podobała Ci się atmosfera w Ergo Arenie?
Było niesamowicie. Publiczność była najlepsza, jaką można sobie wyobrazić. Tym bardziej na lekkoatletycznej imprezie. Żałuję i wstyd mi, że nie mogłam podziękować, tak jakbym chciała, tej publiczności.

A w jakie miejsce celowałaś? Liczyłaś na medal, czy był poza zasięgiem?
Już na listach startowych widać było, że rywalki były dobrze przygotowane. A mój pierwszy start był średni. Cudów tutaj się nie spodziewałam, a na pewno, nie takiego wyniku.

Gdzie zostało to zawalone? Po której konkurencji czułaś, że to już nie do odwrócenia?
Od początku. Jeżeli się przygotowuję na start, a w płotkach jest 8,50, to to jest słaby wynik. Ze skoku wzwyż jestem zadowolona. Dziękuję, bo pomagał mi trener Kaczmarek. W kuli pan Antczak. A za resztę konkurencji podziękuję mojemu trenerowi.

Czytaj także

    Komentarze (2)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    sopocki (gość)

    Modelski to może trenować dzieci ale nie zawodniczkę aspirującą do światowego poziomu.