Cukrownia w Gnieźnie: jak wygląda teren nieistniejącego zakładu po latach?

Mikołaj Stopczyński
Mikołaj Stopczyński
Mikołaj Stopczyński
Od lat stanowi jeden z największych niezagospodarowanych obszarów na terenie Gniezna. Tereny po dawnej cukrowni w niczym nie przypominają już dawnego zakładu, a w miejscu dawnych hal i magazynów królują łąki i dzikie zwierzęta.

Starsi gnieźnianie pamiętają czasy świetności gnieźnieńskiej cukrowni. Jeden z najważniejszych zakładów w pierwszej stolicy przez ponad sto lat zapewniał miejsca pracy wielu mieszkańcom. Wszystko zmieniło się w raz z prywatyzacją zakładu, który trafił w ręce zagranicznego inwestora. Firma Pfeifer & Langen ostatecznie zdecydowała się na zamknięcie cukrowni i wywiezienie maszyn do innych miast. Od tego momentu teren niszczał, zarastał, a kolejne budynki stopniowo poddawano rozbiórce.

Cukrownia w Gnieźnie: jak wygląda teren nieistniejącego zakładu po latach?

Cukrownia w Gnieźnie: jak wygląda teren nieistniejącego zakł...

Dziś praktycznie każdy może wejść na tereny po cukrowni. Brama przy głównym wejściu pozostaje otwarta, w wielu miejscach płot praktycznie nie istnieje. To tam znajdują się dwa ostatnie budynki. Pierwszy z nich to pozostałość dawnej portierni, gdzie kilkanaście lat temu można było jeszcze spotkać pilnujących obszaru ochroniarzy, a dziś jedynie szkło wybitych szyb i resztki gruzu. Drugi pustostan pełen jest grafitti, służy już tylko za miejsce spotkań młodzieży lub noclegownię dla bezdomnych. Po istniejących jeszcze niedawno halach produkcyjnych nie ma już śladu oprócz gruzów zamieniających się w step.

Olbrzymi obszar rozciąga się już od działek przy torach kolejowych i biegnie wzdłuż ul. Wrzesińskiej i Kostrzewskiego aż do ul. Kokoszki. Stare drogi i betonowe place ustąpiły miejsca zieleni, zamieniając się w rozległe łąki, małe zagajniki lub mokradła. Podczas wędrówki nie trudno o spotkanie tam bażantów, lisów, saren i innych dzikich zwierząt. Wśród pozostałych ścieżek i dróg często można spotkać gnieźnian spacerujących z rodziną lub swoimi pupilami, skracających sobie drogę do domu lub pracy, odpoczywających na łonie przyrody. Pod tym względem tereny po dawnej cukrowni stały się dzikim parkiem, po którym nie każdy wie, w jaki sposób się poruszać. Samowolna wędrówka może być jednak niebezpieczna: na całym obszarze znajduje się kilka niezabezpieczonych dziur i studzienek, w które bardzo łatwo wpaść.

Ludzie nie dają jednak o sobie zapomnieć. W czasie wędrówek po głównych ścieżkach łatwo natknąć się na porzucone worki ze śmieciami, opony, a nawet pralki czy części od samochodów. Łatwo natknąć się także na pozostawione niegdyś resztki azbestu i metalowe zbrojenia pamiętające czasy funkcjonowania zakładu.

Oprócz łąk, lasków i stepów znajdziemy tam także liczne zbiorniki wodne. Dwa największe, oddzielone przesmykiem stanowią granicę pomiędzy działkami przy torach kolejowych i terenem zakładu. Są ostoją dzikiego ptactwa, które licznie gniazduje w tamtych okolicach, oraz popularnym miejsce wśród wędkarzy. Kolejne dwa stawy znajdują się od strony ul. Kokoszki i przez lata uległy zarośnięciu. Nie uświadczymy tam ryb, jednak nie brak tam żab i łabędzi. Liczne ślady świadczą także o prawdopodobnej obecności bobrów.

Materiał po raz pierwszy został opublikowany kilka miesięcy temu. Zburzono budynki przy wejściu, a teren jest teraz formalnie zamknięty.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie