Gniezno. Prawosławni Ukraińcy rozpoczynają święta wielkanocne

Paweł Brzeźniak
Paweł Brzeźniak
Udostępnij:
Kiedy do Polski zaczęli napływać uchodźcy wojenni, państwo Kielarowie nie zastanawiali się długo. Dzięki pomocy wolontariuszy udało się wyremontować dom po rodzicach pani Ewy. Od miesiąca służy on za bezpieczne miejsce dla trzech rodzin - łącznie to 10 osób.

Misja - remont

Ewa i Zenon Kielarowie mieszkają w bloku na ulicy Witkowskiej i obecnie są już na emeryturze. Rodzice pani Ewy mieszkali w piętrowym domu jednorodzinnym na Dalkach. Trzy lata temu zmarł jej ojciec i od tego czasu stał on pusty. Andrzej Cieśliński, znajomy pani Ewy z chóru "Metrum", zorganizował grupę kilkunastu wolontariuszy. Celem było odświeżenie wnętrz dla ukraińskich uchodźców, którzy mieli się tam osiedlić. To dzieło osób fizycznych i bezinteresowanych podmiotów: Mal-Lak, Carbon, Węglomiks ze Zdziechowy i parafii pw. św. Wawrzyńca w Gnieźnie.

- Pewnego dnia Andrzej do mnie zadzwonił, że przyjedzie mama z 7-miesięcznym Mirkiem. Potem okazało się, że to Natalia z synkiem Mirkiem - pochodzą z Winnicy. Następnie dołączyła siostra Natalii z dwoma córkami w wieku 5 i 9 lat oraz 5-osobowa rodzina z Chersonia. Ojciec rodziny jest z nimi dlatego, że mają na wychowaniu trójkę dzieci, z czego chłopiec ma niedosłuch. Oprócz niego, są dziewczynki w wieku 5 i 7 lat. Łącznie 10 osób

- opisuje Ewa Kielar.

Zostawili bajeczny widok

Natalia skończyła psychologię, ale nie pracowała w zawodzie. Za to pięknie umie układać włosy. Jest kobietą, która potrafi zająć się wszystkim. A jeśli czegoś nie potrafi, to twardo stara się dowieść, że się nauczy. Jej siostra pracowała w bibliotece. Mieszkali na wsi, 30 km od Winnicy. Posiadali dom i prywatne jezioro, więc musieli zostawić bajeczny widok. Z kolei, inna z pań przed urodzeniem dzieci pracowała w jednym z ukraińskich instytutów historii. Za to jej mąż skończył szkołę morską w Chersoniu i pływał na barkach. Potrafi dużo naprawić czy zrobić w domu.

"Czaj, kawa?"

Obie strony bardzo się starają, żeby się ze sobą dogadać. Czego nie można zrozumieć, można przekazać na translatorze. Kto chce, znajdzie sposób. Ukrainki, chcąc podziękować za gościnę, serwują swoje pyszności: pielmieni, pierogi z ziemniakami, barszcz ukraiński, ciasta, zraziki, gołąbki - trochę inne niż nasze. Kiedy odwiedzamy naszych gości na Dalkach, gościnę widać na każdym kroku, w oczach jawi się wdzięczność i serdeczność. "Czaj, kawa?" - słyszymy na wstępie.

Polsko-ukraińskie święta

Już za kilka dni w Polsce będziemy świętować Wielkanoc, która u prawosławnych Ukraińców przypada tydzień później. Polskie święta państwo Kielarowie spędzą u córki, a na ukraińskie przyjadą na Dalki. Nasi sąsiedzi ze Wschodu przygotują m.in. hubę, czyli sałatkę śledziowo-buraczano-ziemniaczana i paskę, czyli naszą wersję babki wielkanocnej.

- Bardzo ciekawią mnie ich przyzwyczajenia, kultura, to, co lubią. To ważne, żeby współgrać ze sobą, integrować się. My trochę uczymy się ukraińskiego, oni polskiego. Przy czym, mówię im, że jak będę wtrącać jakieś rosyjskie słowa, to proszę mnie poprawić.

- podkreśla pani Ewa.

- U was jest sernik, u nas mannik, czyli ciasto z większą ilością mąki. Dania są dosyć podobne, ale wiadomo, że każdy region Ukrainy ma swoje odmiany. Będziemy razem świętować ten czas z naszą polską rodziną, których określamy naszymi polskimi rodzicami i polskimi dziadkami. Inna wiara nie ma znaczenia, Bóg jest jeden

- przyznaje Natalia, która na wieść o wojnie ze swoim synkiem wsiadła do autobusu i udała się w stronę granicy z Polską. Kiedy dotarła do naszego kraju była w szoku okazaną pomocą, która ją zwyczajnie onieśmielała. Mały Mirek otrzymał wszystko to, co jest potrzebne tak małemu dziecku.

- Mam czterech wnuków, a tutaj takie przyszywane wnuczki. To są radosne chwile, ale nie brakuje także tych przykrych, kiedy nasi goście wspominają to, co się działo. Ciężko jest im opowiadać swoim krewnym o tym, jak żyje się w Polsce. Część ich rodzin została przecież na Ukrainie. Ten brak możliwości pomocy im jest bardzo ciężki

- podkreśla pani Ewa.

Kiedy nasi goście dotarli do Gniezna, zaskoczyło ich spokojne życie naszego miasta. Ponieważ mieszkają na Dalkach, niepokoił ich ostry dźwięk pociągów przejeżdżających na trasie Gniezno-Poznań. Dla kogoś, kto słyszał huk bomb, ciężko się przyzwyczaić się do takiego hałasu. Nikt nie spał, a domownicy brali tabletki uspokajające. Teraz już się do tego przyzwyczaili. Zdają sobie jednak sprawę z tego, że to żaden problem w porównaniu z tym, co przeżywają Ukraińcy, którzy zostali na miejscu.

Dzieci chodzą do przedszkoli i szkół i bardzo dobrze się w nich odnajdują. Pomaga nie tylko pozytywne podejście polskich dzieci, ale także fakt, że w klasach często jest po kilkoro ukraińskich uczniów. Nasi goście podkreślają, że w mniejszych społecznościach, takich jak Gniezno, łatwiej o pomoc.

- Będziemy dążyć do tego, żeby Ukraina była taka, jak przedtem. To nasza ziemia. Kiedy tylko wojna się zakończy, to zaprosimy panią Ewę i pana Zenona do Winnicy. Rosjanie kradną, co popadnie. Są zaskoczeni tym, co dla nas jest normalnością - na przykład asfalt na ulicach miast czy to, że seniorzy mogą obsługiwać się smartfonem. Poza tym, my bierzemy się do pracy, a oni tylko oczekują na to, co da państwo. Tę ich niechęć wobec nas odczuwałam na własnej skórze już kilkanaście lat temu. Oni nas nie znoszą, choć nie rozumiem, co my im zrobiliśmy

- opowiada Natalia.

- Tutaj żyjemy lepiej niż na Ukrainie. Nie ma bomb, syren alarmowych. Nasze miasto jest okupowane przez rosyjskich żołnierzy. Nie ma leków i jedzenia czy mediów. Rosjanie blokują korytarz humanitarny

- relacjonuje Władysław.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Kolejny krok krok do reparacji dla Polski - video flesz

Materiał oryginalny: Gniezno. Prawosławni Ukraińcy rozpoczynają święta wielkanocne - Gniezno Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie