Historia Gniezna. Kim był Marian Haber? Sekretarz Jana Kiepury, znajomy króla Albanii?

Jerzy Nowakowski
Jerzy Nowakowski
Czwarty z prawej - Jan Kiepura w Kołdrąbiu, zdj z 1927 r,
Czwarty z prawej - Jan Kiepura w Kołdrąbiu, zdj z 1927 r, Archiwum rodziny Wicińskich
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Muzeum Początków Państwa Polskiego w swoich dociekaniach Interaktywnego Muzeum Gniezna wykracza często poza samo Gniezno. Niewątpliwie niezwykłe tajemnice kryją w sobie dworki i pałace naszych okolic. Często tajemnice związane są ze skarbami, sztuką, ale i sławnymi ludźmi. Co więc robił w pobliskim Kołdrąbiu Jan Kiepura? Kim był rezydujący w tym dworku kolekcjoner, ziemianin, amant Marian Haber?

Historia Gniezna. Kim był Marian Haber? Sekretarz Jana Kiepury, znajomy króla Albanii?

Dziś próbujemy odpowiedzieć właśnie na te i inne, nieco sensacyjne pytania. Zanim jednak dojdziemy do samego Jana Kiepury największego celebryty polskiego od czasów króla Stasia, Jana Matejki i Ignacego Jana Kraszewskiego przyjrzyjmy się dworkowi, a raczej dworowi w Kołdrąbiu. Wydaje się, że nie tak dawno ks. Jacek Dziel rozwijał tu Caritas, dziś mamy nadal Dom Dziecka. Tak jednak nie było przecież zawsze. Kiedyś własność była zazwyczaj prywatna.

Popularnie nazywany pałacem raczej ze względu na bryłę architektoniczną i dwu poziomową wieżę niż autentyczne proweniencję.
Z definicji: pałac – reprezentacyjna budowla mieszkalna pozbawiona cech obronnych[, rezydencja władcy, wielkopańska lub patrycjuszowska; od XIX w. także okazały budynek użyteczności publicznej, zwłaszcza siedziba władz lub instytucji państwowych. Ze względu na funkcje i położenie wyróżnia się pałace: wiejskie, miejskie, myśliwskie i letnie. (wikipedia)
W znaczeniach pałacu może ta siedziba parweniuszy, czyli nowobogackich spełniałaby kryteria. Haberowie to ziemianie bez tytułu, tych jednak na przełomie XIX i XX wieku mamy w Wielkopolsce wielu. Wszak, choćby w co dziś trudno uwierzyć, Bolesław Kasprowicz - zasłużony gnieźnianin, o którym pisaliśmy wielokrotnie. Warto więc przypomnieć na przełomie wieków parweniuszami można by nazwać wielu organiczników wielkopolskich.
Wróćmy do Kołdrąbia, by szybciej pisać o sensacjach i tajemnicach, które zdradził nam Karol Soberski, autor książki „Zagadkowy Kolekcjoner”.

Zacznijmy od Paderewskiego

Kim był Ignacy Jan Paderewski na szczęście nie trzeba zbytnio tłumaczyć, a przynajmniej nie w Wielkopolsce. Zatem ten wybitny kompozytor, pianista, orędownik sprawy polskiej, a przy okazji celebryta salonów światowych początku XX wieku miał być właścicielem dworku w Kołdrąbiu.

Naród chciał mu go ofiarować. Odmówił. Paderewski, mimo że artysta lekkoduchem nie był. Znał słowo odpowiedzialność i jego wagę. Z racji na rozliczne obowiązki i napięty grafik artystyczny, nie był w stanie przebywać tam dłużej niż kilka dni w roku. Uznał więc posiadanie dworku za zbytek. Kiedy więc padł pomysł uhonorowania człowieka, którego przyjazd do Poznania stał się impulsem do wybuchu Powstania Wielkopolskiego, Urząd Osadniczy w Poznaniu rozparcelował majątek w Kołdrąbiu. Pałac i budynki gospodarcze nabył Kazimierz Haber.

Piłsudski interweniował

Urząd Osadniczy w Poznaniu ociągał się - jak pisze w książce „Zagadkowy Kolekcjoner” - Karol Soberski. Pierwsze poparcie poszło od Tadeusza Rozwadowskiego. Mimo, że stosunki „Marszałka” i generała bywały chłodne, również Józef Piłsudski cenił na tyle majora Kazimierza Habera i jego wkład w wojnę polsko-bolszewicką, ze napomniał poznańskich urzędników. Stało się więc za sprawą samego „Dziadka”, ze Kołdrąb: pierwsza wywłaszczona posiadłość kupiona została przez zasłużonego wojaka w dzień św. Patryka w 1921 roku.

- Dziwne Losy połączyły Go z tą pierwszą wywłaszczoną majętnością ze względu na Jego stałą walkę z fikcyjnymi nabyciami polskich majętności za pośrednictwem agentów - Polaków

- napisał „Dziennik Poznański” z 1933 roku.
Tak niezbyt lubiany w Wielkopolsce Piłsudski uczynił, rzecz jak się okazało dobrą dla Kujaw. Dla Gniezna też dobrą, bo przecież do Powstania więcej nas łączyło z Bydgoszczą i Kujawami - ta sama rejencja.
To oczywiście nie jest historia neogotyckiego dworku - pałacu w Kołdrąbiu. Dla interesującego nas Mariana Habera jednak te wcześniejsze losy znaczenia mieć nie mogły.

Nie tylko Hitlerjugend

- Majątek w Kołdrąbiu należał w XVI wieku do rodu Leszczyców, później kilkakrotnie zmieniał właścicieli. W XIX wieku należał do rodziny Gozimirskich (1840), Baumannów (1872), Broniszów (1877), Antoniego Zawadzkiego. Pałac w Kołdrąbiu powstał w latach 1870-1880. W tym czasie właścicielami pałacu byli Antoni Buethner-Zawadzki od którego nabył go w 1874 roku Józef Bronisz. W późniejszym czasie zarówno pałac, jak i majątek często zmieniali właścicieli. W okresie międzywojennym właścicielami była rodzin Haberów. W czasie II wojny światowej pałac przejęli Niemcy, którzy urządzili w nim szkołę Hitlerjugend. Tuż przed wojną lub po jej zakończeniu pałac stał się własnością kurii metropolitalnej w Gnieźnie (z przeznaczeniem na dom księży-emerytów). W czasie PRL-u znajdowała się w nim szkoła podstawowa oraz mieszkania dla nauczycieli. W 1980 roku w pałacu utworzono dom dziecka. W 1992 roku pałac zwrócono kurii gnieźnieńskiej, a nowym użytkownikiem stał się „Caritas” Archidiecezji Gnieźnieńskiej, który prowadzi w nim dom dziecka. Pomimo przebudowania niektórych elementów, pałac w dużej części zachował oryginalną bryłę - czytamy na zabytek.pl.
- Pałac zlokalizowany jest na wysokiej skarpie nad jeziorem Kołdrąbskim, na jego zachodnim brzegu. Neogotycki z elementami eklektycznymi. Murowany, otynkowany na podmurówce kamiennej. Pałac zbudowany na ogólnym planie wydłużonego czworoboku, korpus główny jednopiętrowy. Elewacja frontowa (południowo-zachodnia) z trzema wyróżniającymi się elementami: pośrodku piętrowy ryzalit z wejściem głównym; od północy czworoboczna, trzypiętrowa wieża; od południa wysoka, sześcioboczna (w partii szczytowej ośmioboczna) wieża dominująca w fasadzie. Elewacja tylna (północno-wschodnia) uboższa, z zaznaczoną częścią środkową, analogiczną do ryzalitu frontowego. Zwieńczenia ozdobione krenelażem i pseudomachikułami, a w narożnikach wież i ryzalitu sterczyny w postaci pseudowieżyczek - pisze Adam Paczuski.

Wróćmy do Habera - Casanova? A jednak stary kawaler

Książka „Zagadkowy Kolekcjoner” Karola Soberskiego jest pierwsza poważną próbą odkrywania prawdy o Haberze. Jego legenda to nie tylko Kołdrąb, to także światek towarzyski Poznania. Tu brylował dość długo i choć wielu rdzennych poznaniaków arystokratów i artystów widziało w nim towarzyskiego poznańskiego Nikodema Dyzmę, nowobogackiego uzurpatora, który próbuje aspirować do roli marszanda czy znawcy sztuki, bywa duszą towarzystwa. Choć jedno ze zdjęć - wykonane gdy miał dwadzieścia parę lat, pokazuje go jak amanta filmowego, w rzeczywistości szybko posiwiał i niby nie był przystojny, to jednak miał spore powodzenie u kobiet. Trudno powiedzieć co poza niskim tembrem głosu uwodziło kobiety. Tajemnice zna ponoć żyjąca do dziś pani Alicja Nowak. Choć była dziewczynką gdy jej ojciec przyjaźnił się z Haberem, wiele tajemnic tego fascynującego człowieka zdradziła jej mama. Do tego wrócimy za moment.

- Marian Haber młody, przystojny, inteligentny... Do tego dziedzic dużego i bogatego majątku, mający powodzenie u kobiet... Dlaczego więc się nie ożenił? Jakie wydarzenia wpłynęły na to że przez życie szedł sam?... Napisałem sam, bo samotny nigdy nie był. Kochał kobiety. one go kochały i uwielbiały, ale żadnej nie poprowadził do ołtarza - pisze Soberski.
Dalej przywołuje świadków wydarzeń. Alicja Nowak z domu Stachowiak (rocznik 1932), od urodzenia mieszkająca w Kołdrąbiu, gdzie jej ojciec Mieczysław Stachowiak (urodzony w 1902 roku zmarł w 1972 roku) był kierownikiem szkoły, wspomina że Haber zapraszał do pałacu na herbatki jej mamę Zofię Hoppównę (urodzoną w 1902 roku zmarłą w 1990 r.) gdy była jeszcze panną i to była pierwsza prawdziwa miłość Mariana Habera.
„Zofia Hoppówna odrzuciła jego zaloty, prawdopodobnie zdarzenie to sprawiło, iż już w przyszłości Marian Haber nie obdarzył żadnej kobiety taką prawdziwą, szczerą miłością” - czytamy w „Zagadkowym Kolekcjonerze”.
Takie wersje zdarzeń potwierdzają inni świadkowie. Ciekawe wydają się wspomnienia syna jednej z kucharek pałacu. - Mama opowiadała, że do pałacu zjeżdżały dziedziczki by go wyswatać. Zdarzało się, że w tygodniu przyjeżdżało nawet pięć bryczek z tymi kandydatkami, często bawiły w Kołdrąbiu kilka dni, jednak żadna z nich nie przypadła mu do gustu. Marian był fircykiem i go te panny nie interesowały - mówił Bolesław Wiciński syn wspomnianej kucharki.
Córka wielkiej miłości Haera z lat młodzieńczych, ale też jego późniejszego przyjaciela opowiadała Soberskiemu wprost: - Mama jeśli już opowiadała o panu Haberze, to zawsze z taką iskierką w oku, z taką dobrą atencją.

- Przypuszczam, że te zaproszenia do pałacu na herbatkę nie były przypadkowe

- wspomina pani Alicja.

Wspomniane herbatki w pałacu odbywały się w roku 1924. Zofia Hoppówna odrzuciła względy Mariana Habera ponieważ zakochała się z wzajemnością w Mieczysławie Stachowiaku.
Dziś 90-letnia pani Alicja przy krótkim spotkaniu z Muzealnym Detektywem na wspomnienie elegancji Habera uśmiecha się z iskrą w oku. Czy podobna do tej, jaką miała jej mama opowiadając o Haberze? Trudno powiedzieć.

- Wiesz pan, świetnie udajesz - nie obraź się - pana Habera, ale brakuje jednego szczegółu - białych rękawiczek

- powiedziała Alicja Nowak.

- Sądzę, że Haber to był dobry człowiek, elegancki na pewno, biała koszula musiała być zawsze u niego. Byłam małym dzieckiem, ale zawsze byłam wszędobylska i gadatliwa. Sama nie wiem jak to jest, że kiedy pan redaktor do nas przyjechał to wszystko mi się przypomniało. Przecież mam już 90 lat

- wyznała pani Alicja.
Niezwykle żywotna i błyskotliwa starsza pani, elegancka, dowcipna, robiąca wrażenie wielkiej damy choć o kulach już.
- Wygląda jakbyś spotkał się z królową Elżbietą - zareagowała na zdjęcie pani Alicji Nowak i Jarosława Mikołajczyka na swoim profilu facebookowym Ewa Bącela.

Odnalezione galerie i zbiory

Haber oprócz tego, że kochał kobiety, był zapalonym kolekcjonerem niemal wszystkiego. Był też maniakiem chowania w przemyślanych skrytkach swoich zbiorów. Tu głownie zależało mu na ukryciu ogromnych zbiorów porcelany przed okupantem. Jak pisaliśmy w Kołdrąbiu stacjonowało w pałacu Hitlerjugend. Jak się okazało, zbiory ukrywał i później między innymi w swoim sławetnym mieszkaniu przy Nowowiejskiego w Poznaniu. Tutejszą jednak kolekcję - archiwum udało się ocalić dzięki Karolowi Soberskiemu. W tym co ocalało jest między innymi oryginalny autograf Straussa. Korespondencja z Wojciechem Kossakiem, Olgą Boznańską i Leonem Wyczółkowskim. Zresztą sam Haber nie tylko zafascynowany był wielkimi malarzami. Sam też próbował malować. W ocalonych zbiorach między innymi jest jego pierwszy obraz powstały gdy miał 13 lat.

„Marian Haber przeczuwając zbliżającą się zawieruchę wojenną w pierwszej kolejności postanowił ukryć porcelanę. W tym celu stolarzowi z Gniezna Michałowi Nowakowi zlecił wykonanie specjalnych drewnianych skrzynek. Warto podkreślić, że żoną Nowaka był Anastazja w domu Saskowska ciotka Franciszka Saskowskiego, przyjaciela M. Habera i to właśnie Saskowski polecił swojego wuja, do którego miał ogromne zaufanie. Gy skrzynki były gotowe Marian Haber zapakował do nich kolekcje porcelany i zamurował skrzynki w specjalnych schodkach w podziemiach pałacu w Kołdrąbiu... Ale Niemcy je znaleźli. - Kiedy to powstała tu szkoła Hitlerjugend Niemcy zaczęli plądrować pałac i szukać cennych przedmiotów. Tym sposobem odkryli schowki w podziemiach, wydobyli je na zewnątrz pałacu, a następnie załadowali skrzynki na wodzie i utopili w jeziorze. Haberowie mieli bardzo wiele porcelany z monogramami, był między innymi piękny zegar kurantowy który co godzinę wygrywał jakąś melodię w tym pieśni kościelne a w południe jeszcze Polska nie zginęła - opowiada Bolesław Wiciński. - W tym miejscu ktoś zapyta: Słabo ukrył te skrzynki z porcelaną skoro Niemcy tak szybko odkryli? Pytanie słuszne, ale odpowiedź może zaskakiwać znając bowiem Mariana Habera wydaje się, że Haber właśnie tak ukrył te skrzynki by Niemcy je odnaleźli. Dlaczego? Dlatego by nie szukali nic więcej” - czytamy w książce.

Owiane legendami kolekcje i skarby Habera to wiele eksponatów i zabytków mających wiele wspólnego z Orlątkiem i całą rodziną Napoleona, ale też inną pasją Habera - lotnictwem.

Kiepura i albański książę

Z odpowiedzią na pytanie kim był Jan Kiepura, młodsi czytelnicy mogą mieć problem. Zapewne był najsławniejszym śpiewakiem z początków XX wieku, ale i w dzisiejszym rozumieniu „mega celebrytą”. To w jaki sposób zapełniał wielkie sale koncertowe, ale i salki w najmniejszych miejscowościach porównywalne może być dziś chyba jedynie z ostatnimi sukcesami Maty. Może jednak z tą różnicą, że nawet gdy Kiepura śpiewał popularne aryjki operetkowe niewiele miało to wspólnego z pato inteligencją. Śpiewak wielką karierę rozpoczął wprawdzie dopiero gdy zaczął śpiewać piosenki filmowe i wtedy to stał się pierwszą polską mega gwiazdą. warto jednak odnotować, że bywał w Gnieźnie, ale i w Kołdrąbiu. Marian Haber przez niekrótki czas był jego sekretarzem. Choć jak wspomina Haber, Kiepura winien mu był do końca oieniadze, bo nie kwapił się płacić za pełnioną funkcję. Warto jednak ten kiepurowy epizod w życiu kołdrąbskiego ekscentryka odnotować.

Jeśli już mowa o ekscentrycznych epizodach, Haber miał kolekcję blisko 2 tysięcy pamiętników, w tym znanych osobistości. Tu tajemniczą rolę odegrał fałszywy król Albanii. Miał więc Haber sposobność poznać jedną z oryginalniejszych postaci swoich czasów. Genialnego hochsztaplera, akrobatę i...króla.

Spójrzmy do wikipedii najpierw by wiedzieć o kim mowa: „Otto Witte (ur. 16 października 1872 w Berlinie, zm. 13 sierpnia 1958 w Hamburgu) – akrobata cyrkowy, hochsztapler, rzekomo przez 5 dni król Albanii. Od 8. roku życia występował na arenie cyrkowej. W 1912 rozpoczął służbę w armii osmańskiej, awansując do stopnia majora.Po oddzieleniu się Albanii od imperium osmańskiego w 1913, albańscy muzułmanie zaproponowali Halimowi Eddine, bratankowi sułtana, koronę królewską. Otto Witte od lat 20. XX w. twierdził, że wykorzystał swoje podobieństwo do Halima Eddine i udał się do Durrës wraz z przyjacielem, połykaczem noży Maxem Schlepsigem. 13 sierpnia 1913 miał zostać koronowany na króla Albanii. Zanim odkryto jego prawdziwą tożsamość, rzekomo rządził przez 5 dni, w tym czasie wypowiedział wojnę Czarnogórze.Po rozpoznaniu jego tożsamości 18 sierpnia 1913, miał ukraść sporą część skarbca królewskiego i wraz z Schlepsigem uciec z Albanii. Spoczywa na cmentarzu Ohldorsf w Hamburgu, a na jego grobie widnieje napis Ehemaliger König von Albanien (Były król Albanii) - tyle Wikipedia.

Czy Otto odwiedził Kołdrąb? Pozostaje tajemnicą. Jednak to temu człowiekowi, który oszukał Albańczyków, by do momentu gdy się nie zorientują być ich królem, wiele zawdzięcza w swej kolekcji Marian Haber.
Fascynujące historie, tajemnicze skarby, miłosne podboje, ale też spory wkład w rozwój zbiorów muzealnych między innymi Muzeum Narodowego w Poznaniu, korespondencja z profesorem Kostrzewskim skłaniają nas do tego by jeszcze do Habera powrócić.
Wsparcie Karol Soberski, autor książki „Zagadkowy Kolekcjoner”

Historia Gniezna. Kim był Marian Haber? Sekretarz Jana Kiepury, znajomy króla Albanii?

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie