Julia Grzyb w świecie wędkarzy. Jak się odnajduje? [REPORTAŻ]

WW
Julia Grzyb w świecie wędkarzy. Jak się odnajduje? WW, archiwum prywatne Julii Grzyb
Julia Grzyb, mieszkanka Strzyżewa Witkowskiego, jest jedną z najbardziej znanych wędkarek w Polsce. Jej fanpage „Wędkuj z Julią” zgromadził już ponad 20 tysięcy fanów!

Pasja, którą młoda kobieta dzieli się w Internecie to łowienie ryb. Swoją przygodę z wędkarstwem rozpoczęła kilka lat temu. – Pewnego dnia z moim narzeczonym stwierdziliśmy, że pojedziemy na ryby. Wzięłam w ręce spławik i mi się spodobało. Coraz bardziej się w to wkręcaliśmy i kupowaliśmy sprzęt. Tak wyszło, że jestem tutaj – opowiada wędkarka, która urodziła się w Gnieźnie, a obecnie mieszka niedaleko Witkowa. Na co dzień studiuje języki obce i ma dopiero 21 lat! W czasie wakacji można ją spotkać w sklepie wędkarskim na Osińcu, gdzie pomaga w pracy swojemu partnerowi. Jej wielką pasją jest wędkarstwo i relacjonowanie wypraw na ryby w mediach społecznościowych. Nie spodziewała się, że spontanicznie utworzona strona tak bardzo się rozrośnie.

Pierwotnie po wyjazdach wrzucała relacje z terenu na swój prywatny facebook’owy profil. W związku z tym zapraszało ją do znajomych coraz więcej ludzi, których nie znała. – Moje konto prywatne zaczęło obserwować bardzo dużo osób i chciałam rozgraniczyć prywatność i hobby – wspomina. Dlatego postanowiła założyć stronę.

Obecnie pod jej postami są dziesiątki komentarzy. Jest znana w hermetycznym środowisku wędkarskim. Rok temu założyła swój własny kanał w serwisie YouTube, gdzie do tej pory zgromadziła już ponad 2 tysiące subskrybcji. Jej kolejnym krokiem było założenie konta w serwisie Patronite, który pomaga w znalezieniu fundatorów-patronów działalności. Do tej pory zgłosiło się do niej dwóch widzów chcących co miesiąc finansować jej pasję!

Pomimo filigranowej sylwetki i sympatycznego usposobienia, Julia doskonale odnajduje się w świecie wędkarzy, który jest uważany za świat męski. Jednak, jak sama przyznaje z uśmiechem, negatywne komentarze zdarzają się tylko w Internecie. – Zdarzają się seksistowskie i negatywne komentarze, ale tylko w necie. Na żywo już nikt nie jest taki odważny. Nad wodą już nikt nie jest taki pewny siebie. Na przykład, ludzie piszą pod filmami że „ona tych ryb nie łowi, dostaje je tylko do zdjęcia”. Często też pojawiają że komentarze typu „ona to robi tylko dla sławy i popularności”. To nieprawda – mówi Julia, podkreślając, że nie zwraca uwagi na negatywne wpisy, które pojawiają się zawsze, w każdej profesji. – Ktoś mi może powiedzieć, ze to robię dla popularności, ale to niemożliwe. Przecież tyle godzin spędzam nad wodą, kim musiałabym być aby robić to na siłę? – pyta.

Kobieta jest bardzo dobrze znana w środowisku wędkarzy. Do zalet popularności w środowisku zalicza możliwość testowania nowych sprzętów przekazanych przez firmy, które chcą z nią współpracować. Jej pasja nie jest ani tania, ani łatwa. - Ostatnio po raz pierwszy byłam na maratonie łowienia 24-godzinnym i byłam tym wyczerpana – wspomina. Nie przerażają jej jednak surowe warunki komercyjnych łowisk. Mówi, że przyzwyczaiła się do campingowych warunków, a same połowy przy niesprzyjającej pogodzie rodzą duże emocje i satysfakcję.

– Niedawno też byliśmy dwie doby na łowisku i przez większość czasu padał deszcz. Wędki mieliśmy w wodzie, bo stanowisko nie pozwalało na zarzucanie z brzegu. Trzeba było wejść do wody i tam je postawić. Potem konieczne było wejście do wody, aby tę rybę zaciąć i musiałam wskakiwać na łódkę, żeby ją odholować do brzegu. Byłam cała mokra – relacjonuje urodzona w Gnieźnie kobieta. Zapytana, co najbardziej lubi w swojej pasji, odpowiada bez zawahania: kontakt z naturą. – W domu mam psa i rybki. Od zawsze kontakt z naturą mnie cieszył. Poza tym, łowienie daje duże emocje. Na początku, jak łowiłam mniejsze rybki wydawało mi się że są one przeogromne, a gdy zaczęłam już łowić na poważnie, za każdą wielką rybą szły jeszcze większe emocje – śmieje się.

Widzowie jej kanału lubią jej autentyczne emocje. Julia przyznaje, że na filmach zawsze jest sobą, a jej reakcje są spontaniczne. – Ludzie czasem mi piszą, że cenią moją naturalność, jak się cieszę i czasem podskoczę bo wystraszę się czegoś wyskakującego z wody – opowiada z uśmiechem. Największą rybą złowioną przez Julię był blisko 16-kilogramowy karp. – Złapałam kiedyś też karpia koi. Bardzo się z tego cieszyłam.

Złowienie złotej rybki było jej wielkim marzeniem. Julia chciałaby, aby jej pasja stała się też sposobem na życie. Jest to jej kolejne wielkie marzenie. – Jeszcze nie wiem, co dokładnie chcę w życiu robić. Poszłam na języki obce, bo one się zawsze przydadzą – mówi młoda kobieta. Na razie, jak sama podkreśla, cieszy się każdą chwilą spędzoną nad wodą z narzeczonym.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wyjazd na ferie jednak możliwy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.