Kamienica zła: nielegalny handel, groźby i pobicia

jan
Mieszkańcy boją się o swoje życie. Ciągłe groźby i szemrany handel – to obraz kamienicy z Cierpięg. Mimo apeli mieszkańców, miasto i policja zachowuje się, jakby problemu nie było.
– Najgorzej jest jak wracam wieczorem. Często, żeby wejść do mieszkania trzeba poprosić, lecz to nie zawsze pomaga. Na „przepraszam”, gdy chcę wejść do swojego domu, odpowiadają: „Spier***aj k**wo”. Zdarzyło mi się czekać nawet pół godziny, aż skończą się śmiać i dopiją piwo. Gdy nie siedzą na podwórku można spróbować wejść tamtędy. I tak nie obejdzie się bez wyzwisk, ale przynajmniej nie trzeba czekać – opowiada mieszkanka jednej z kamienic. Takie sytuacje to normalność dla mieszkańców gnieźnieńskich Cierpięg, niestety nie jest to koniec problemów, które od pewnego czasu stały się zmorą lokalnego społeczeństwa. – Było źle, ale zrobiło się jeszcze gorzej. To nie są młodzi ludzie, którzy od czasu do czasu wypiją piwo i zakłócą ciszę nocną, to kryminaliści i degeneraci – z żalem w głosie opowiada jedna z mieszkanek kamienicy. Na podwórku znajdują się garaże, używane także przez okolicznych mieszkańców. Wyjechać z niego nie jest jednak łatwo. Na jadący samochód nikt nie reaguje. Mężczyźni popijający piwo nie mają ochoty ustąpić miejsca w bramie. Demonstrując swój zamiar klaksonem można narazić się na zniszczenia pojazdów, do których niejednokrotnie dochodziło. Można wyobrazić sobie, co czuje 63-letnia kobieta, która po zaparkowaniu swojego auta zostaje zamknięta w ciemnym garażu, a spod blokowanych drzwi słychać odgłosy uderzeń oraz wyzwisk rzucanych w jej kierunku przez pijanych, albo nafaszerowanych prochami mężczyzn. Do tego dochodzą codzienne imprezy do rana, krzyki, bójki i wybryki chuligańskie. Ci, którzy znają sytuację, wieczorami wolą nadrobić drogę, niż przejeżdżać przez Cierpięgi. Podczas wakacyjnej, weekendowej nocy sznur kilkunastu aut nie mógł ruszyć, gdy jeden z przodowników pijackich zabaw symulował stosunek z nieletnią przyjaciółką na środku jezdni. Każdy klakson, lub inny sposób zwrócenia uwagi skutkował natychmiast gradem pustych, szklanych butelek, lub skakaniem po masce.

A ciebie przywiążę do samochodu...
Pijani i odurzeni narkotykami mężczyźni przechodzą siebie w wymyślaniu nowych rozrywek. Najbardziej pomysłowy jest młody chłopak, który nie raz biegał już bez ubrania po okolicy. Nocne ekscesy często kończą się również krwawo. Na Cierpięgach dochodziło już nawet do śmiertelnych pobić. – W tym roku, podczas wakacji widziałam w nocy jak na ulicy ponad 100-kilogramowy chłopak siedział na drugim i złączonymi rękoma nieprzerwanie okładał go po twarzy. Uderzał bardzo mocno w nieprzytomnego, leżącego we krwi mężczyznę. Myślałam, że nie żyje – opowiada przerażona mieszkanka okolicy. Chłopak przeżył, choć nieprzytomny, z licznymi obrażeniami odwieziony został do szpitala.

Mieszkańcy są bezradni, jak przyznają jednogłośnie: telefony na policję nie przynoszą żadnego efektu. – Wezwałam policję, bo nie mogłam wejść do domu. Gdy jeden z funkcjonariuszy spisywał wskazanego przeze mnie mężczyznę w stronę mojej córki ktoś wykrzyczał:„a ciebie k***wo przywiążę do samochodu i wywiozę do lasu”, policjant nawet nie drgnął i pisał sobie dalej – opowiada wstrząśnięta kobieta, i dodaje: – myślałam, że policja powinna przede wszystkim budzić szacunek, a w takich przypadkach tacy degeneraci powinni się ich nawet bać. Tutaj natomiast funkcjonują oni na zasadzie koleżeństwa. Wcześniej, gdy wezwałam policję i obserwowałam całą sytuację zauważyłam coś szokującego. Policjant zwraca uwagę i poucza mężczyzn, a jeden z nich poklepuje go po ramieniu. Czy tak powinna wyglądać interwencja?

Gdybym miał broń, strzeliłbym ci teraz w łeb...

Pozostali mieszkańcy mają podobne wspomnienia. Gdy zwróciłam uwagę jednemu z mężczyzn, w odpowiedzi usłyszałam:„Gdybym miał broń strzeliłbym ci teraz w łeb”. Teraz większość nie chce już nawet dzwonić, bojąc się, że narazi swoje zdrowie i życie. – Niektórzy funkcjonariusze zawsze informują, kto dzwonił. Na pytanie: „Kto wezwał. Ta baba?”, odpowiadają „Baba” i wszyscy wybuchają śmiechem. Co ja mam zrobić w takiej sytuacji? – pyta zrozpaczona mieszkanka okolicy”. Policja twierdzi, że nie może reagować bez dowodów. Zdenerwowana całą sytuacją mieszkanka kamienicy, chcąc zdobyć takowy dowód, próbowała zrobić zdjęcie podczas jednego z pijackich ekscesów. Chęć poprawy sytuacji mogła przepłacić życiem. – Gdy zobaczyli mnie z aparatem, jedna z osób podbiegła od tyłu i zepchnęła mnie z progu. Kiedy upadłam na ziemię, zostałam jeszcze kilkukrotnie uderzona w głowę – wspomina kobieta. Niewiarygodna zdaje się być jednak reakcja policji. – Kilkukrotnie rozmawiali ze mną, żebym wycofała oskarżenie. Tłumaczyli, że może się zmieni i to był jednorazowy akt przemocy. Nie mogłam w te słowa uwierzyć. Oczywiście się nie poddałam – dodaje zszokowana.

Gdy interwencje policji nie pomagały, mieszkańcy postanowili zwrócić się do władz miasta. Oficjalne pisma podpisane przez lokatorów kamienicy powędrowały do Prezydenta Miasta Gniezna, ZGL w Gnieźnie, Starostwa Powiatowego w Gnieźnie oraz Administracji wspólnoty URBIS. Doczekali się jednak lakonicznych odpowiedzi. Po przedstawieniu sytuacji zastępca prezydenta Rafał Spachacz odpisał: „Zachęcam Zarząd Wspólnoty do ściślejszej współpracy zarówno z funkcjonariuszami Policji oraz Straży Miejskiej...” Zdeterminowani mieszkańcy postanowili spróbować ponownie, pisząc; „Jesteśmy zdumieni brakiem świadomości Pana Prezydenta, o zagrożeniu i niebezpieczeństwie, które panuje na , czyli w Gnieźnie (...) Zwróciliśmy się o zainstalowanie (u zbiegu ulic Czysta-Cierpięgi monitoringu, aby właśnie strzegł naszego bezpieczeństwa, a może nawet życia. To nie jest nasza zabawa, lecz obawa o zdrowie i życie”. Wymiana zdań trwała, ale zgodnie z sugestią prezydenta Spachacza, mieszkańcy zwrócili się o zainstalowanie monitoringu.

Większość z nich to recydywiści

Problem mieszkańców Cierpięg jest poważny. To nie młodzież, która zakłóca ciszę. Ich historię przypominają te, które znamy z filmów sensacyjnych o najniebezpieczniejszych dzielnicach USA. – W większości to recydywiści. Zazwyczaj chodzi tutaj o kradzieże, włamania, wymuszenia. Muszę przyznać, że jeden z nich, Piotr J., ma naprawdę imponującą listę – mówi nam prokurator Radosław Krawczyk. Wymienione przestępstwa to jednak tylko część czynów, których dopuszczają się mężczyźni, których boją się mieszkańcy Cierpięg. W bramie przy jednej z kamienic jedno z małżeństw handluje papierosami bez akcyzy. Jak przyznają mieszkańcy, można kupić tam także biały proszek w plastikowych woreczkach. Oficjalnie nikt jednak nie podejmuje tematu, wszystko wskazuje na to, że służby nie potrafią poradzić sobie z handlarzami, dzięki którym przez kamienicę przelewają się tłumy lokalnych żuli. Drogą oficjalną – nie ma założonej żadnej sprawy.

Mieszkańcy muszą działać sami
Po rozmowie z mieszkańcami postanowiliśmy zapytać, jak sytuacja na Cierpięgach wygląda z punktu widzenia policji. – Docierające do nas niepokojące sygnały spowodowały kierowanie w ten rejon zwiększonej liczby patroli oraz objęcie wzmożonym nadzorem przez dzielnicowego. W okresie letnim (od czerwca do końca sierpnia) na ulicy tej odnotowano 7 interwencji, ostatnia zgłoszona była 27 lipca. Świadczy to o tym, że prowadzone przez nas działania odnoszą zamierzony skutek, a liczba interwencji spada. Pomimo tego podjąłem decyzję o dalszym szczególnym nadzorze tego rejonu miasta – odpowiedział insp. Artur Sobolewski, Komendant Powiatowy Policji w Gnieźnie. Do naszego pytania ustosunkował się także Piotr Wierciński, Komendant Straży Miejskiej w Gnieźnie - funkcjonariusze Straży Miejskiej, od dłuższego czasu realizują czynności w celu zaprowadzenia ładu i porządku w obrębie nieruchomości położonej przy ul. Cierpięgi w Gnieźnie. W wyniku podjętych działań, w okresie od 25 maja do dnia 8 września br. funkcjonariusze nie stwierdzili spożywania alkoholu, zaśmiecania czy zakłócania spokoju w miejscu publicznym. Pragnę podkreślić, iż prowadzone czynności służbowe, zostały podjęte na skutek pism adresowanych w miesiącu maju i czerwcu, do Prezydenta Miasta Gniezna. Mając powyższe na uwadze, Pan Prezydent niezwłocznie poinformował Straż Miejską.

Działające na tym terenie służby obstają przy swoim. Oburzeni mieszkańcy, którzy nie potrafią zrozumieć zachowań władz postanowili wziąć sprawę w swoje ręce. - Nie ma żadnych interwencji ponieważ funkcjonariusze reagują wolno i starają się nie widzieć problemu. Podobno nie mogą wejść w bramę, a przecież jest to miejsce ogólnodostępne.Patroli może i jest więcej, ale o 7.00 rano, kiedy wiadomo, że ci bandyci śpią. Postanowiliśmy więc założyć monitoring na własną rękę – komentuje jedna z mieszkanek kamienicy na Cierpięgach.
Od kilku tygodni, gdy kamery obejmują miejsca, w których najczęściej dochodziło do opisywanych przez mieszkańców scen sytuacja zaczyna się poprawiać. - Oczywiście na początku w nocy słychać było krzyki „zaraz rozp***dolimy wam ten monitoring”. – Aktualnie jednak kamery nadal działają, a my w końcu możemy otworzyć okna i cieszyć się świeżym powietrzem, bez obawy, że do mieszkania polecą butelki, a w naszą stronę wyzwiska – mówi mieszkanka Cierpięg. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być także fakt, że opisywany wcześniej Piotr J., prowodyr większości imprez przebywa aktualnie w zakładzie karnym. Mieszkańcy nie ukrywają, że choć teraz czują się bezpieczniej, nie potrafią pozbyć się obaw, związanych z faktem, że skazani opuszczą więzienia za rok, lub dwa, monitoring może okazać się nieskuteczny, a komuś może stać się krzywda. Ciekawe czy wtedy stanowisko i samopoczucie miasta i policji pozostanie takie samo.

Mieszkańcy tej kamienicy już nie mogą wytrzymać. Ciągły hałas, imprezy, szemrane interesy, groźby, pobicia, a nawet seks na oczach lokatorów – to w tym miejscu niemal codzienność.Swój problem zgłaszali niemal wszystkim: władzom miasta, Zarządowi Gospodarowania Lokalami, starostwu... Wygląda na to, że nie doczekają się stanowczych reakcji. Policja twierdzi, że zwiększyła w tym miejscu patrole, a oficjalnych skarg nie ma, wiceprezydent miasta uważa, że to nie jego problem i nacisk poprzez media nie zmieni jego stanowiska, a lokatorzy obawiają się, że w końcu dojdzie do jakiejś tragedii. Na razie mieszkańcy radzą sobie sami – założyli monitoring. Ale na jak długo to wystarczy? Czy służby w końcu na poważnie zajmą się problemem kamienicy strachu?

Rafał Spachacz, Wiceprezydent Miasta Gniezna
Prezydent Miasta jako organ wykonawczy gminy nie nadzoruje tych służb (policja, prokuratura, sąd), zatem nie jest właściwym do podejmowania jakichkolwiek działań wykraczających poza jego kompetencje. W tej sytuacji działania mediów również nie będą się ogniskowały na ocenie sprawności gminy w zakresie zapobiegania i likwidowania działalności grup przestępczych. Chciałbym zapewnić mieszkańców, że Miasto współpracuje zarówno z policją, jak i prokuraturą nad zwiększeniem poziomy bezpieczeństwa, np. poprzez wsparcie finansowe czy rzeczowe dla tych organów.

Piotr Wierciński, Komendant Straży Miejskiej

Funkcjonariusze Straży Miejskiej, od dłuższego czasu realizują czynności w celu zaprowadzenia ładu i porządku w obrębie nieruchomości położonej przy ul. Cierpięgi w Gnieźnie. W wyniku podjętych działań, w okresie od 25 maja do dnia 8 września br. funkcjonariusze nie stwierdzili spożywania alkoholu, zaśmiecania czy zakłócania spokoju w miejscu publicznym. W okresie wakacji, kiedy strażnicy pełnili służbę nocną, nikt nie złożył skargi o zakłócaniu spokoju i porządku publicznego. Tym samym, nocne patrole nie potwierdziły naruszania porządku.

insp. Artur Sobolewski, Komendant policji w Gnieźnie
W bieżącym roku na ulicy Cierpięgi mieszkańcy zgłosili 60 interwencji naruszających porządek publiczny, głównie dotyczących zakłócenia ciszy nocnej i spożywania alkoholu. Nie wszystkie jednak okazały się potwierdzone, w 20 przypadkach nie stwierdzono naruszeń prawa. Natomiast w pozostałych , reakcja była zdecydowana: skierowano 12 wniosków o ukaranie do sądu i nałożono 7 mandatów karnych. Docierające do nas niepokojące sygnały spowodowały kierowanie w ten rejon zwiększonej liczby patroli oraz objęcie wzmożonym nadzorem przez dzielnicowego.

Flesz - posypały się mandaty, czy też popełniasz ten błąd?

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3