Kontrola w fermach norek śmierdzi polityką?

RedakcjaZaktualizowano 
Iza Budzyńska
Senator Gruszczyński odpiera zarzuty o nieczysty lobbing i twierdzi, że to poseł Dolata rozpętał burzę wokół norek chcąc zaszkodzić PO, a tak naprawdę szkodząc rolnikom.

Czy to poseł Dolata (PiS) chce zniszczyć gnieźnieńską Platformę Obywatelską? Czy zamieszanie, jakie wokół ferm norek wywołał lider PiS-u zaszkodzi drobnym rolnikom? Takie tezy można było wyłapać między wierszami w wypowiedzi senatora Piotra Gruszczyńskiego (PO).

- Nie ukrywam, że ta konferencja jest dla mnie bardzo trudna - rozpoczął spotkanie z dziennikarzami. Każdemu wręczył plik dokumentów - kopii protokołów sejmowych i prowadzonej korespondencji.

Lobbing za sponsorowanie?

Burzę wokół hodowli, w tym prowadzonych przez prominentnego działacza PO w powiecie gnieźnieńskim, wywołały nie tyle wyniki kontroli przeprowadzonej przez NIK inspekcji, co artykuł "Gazety Wyborczej", w którym mowa o biznesowo-politycznych powiązaniach Piotra Gruszczyńskiego z Rajmundem Gąsiorkiem. Dziennikarze "GW", nawiązując do wyników kontroli, twierdzą, że senator z Gniezna lobbował na rzecz zapisów korzystnych dla hodowców zwierząt futerkowych. Po jego oświadczeniu norki zdjęto z "czarnej listy" zwierząt, których hodowcy muszą być objęci bardzo rygorystyczną kontrolą i spodziewać się surowych kar w przypadku wydostania się zwierząt z fermy. Podają też, że Rajmund Gąsiorek, radny powiatu gnieźnieńskiego i potentat w tej branży, wpłacił 10 tys. zł na kampanię wyborczą Piotra Gruszczyńskiego - co odbyło się zgodnie z prawem.
Senator zapowiada, że do tego tekstu odniesie się w przyszłym tygodniu. Jak zaznacza, jego biuro czeka w tej chwili na kolejne dokumenty.

Dolata wywołał burzę

Wśród tych, które przedstawił w czwartek, znalazł się między innymi zapis z posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 23 września. Senator zaznaczył w nim wypowiedzi Zbigniewa Dolaty z PiS, tłumaczy, że fermy norek nie są bezproblemowe - ich powstawaniu towarzyszą protesty społeczne, a hodowcy zdaniem posła PiS-u łamią prawo "właściwie na każdym etapie swej działalności".

- W powiecie gnieźnieńskim doszło do sytuacji, że raporty o oddziaływaniu na środowisko projektowanej fermy pisali pracownicy wydziału ochrony środowiska i oni też te pisane przez siebie raporty oceniali. Po mojej interwencji właściwie cały wydział ochrony środowiska został w naszym starostwie powiatowym zwolniony w trybie dyscyplinarnym - mówił na posiedzeniu komisji Z. Dolata. - Mam nadzieję, że takie sytuacje nie będą się powtarzać. To nie zmienia faktu, że na przykład budowa pawilonów, w których hoduje się norki, odbywała się bezprawnie, bez pozwolenia na budowę i stawiano je z naruszeniem wszelkich przepisów prawa.

Gnieźnieński poseł PiS zwrócił uwagę też, że według niego inspektorat weterynaryjny nie ma wstępu na teren ferm, nie wiadomo, ile matek jest w hodowli.

Senator obala argumenty

Piotr Gruszczyński przedstawia korespondencję z instytucjami, z którymi związek miały poruszone kwestie. Zaczynając od starosty Dariusza Pilaka, który na piśmie odpowiada, że z czterema osobami z wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa zostały zakończone stosunki pracy, z czego w trzech przypadkach za porozumieniem stron, a w jednym dyscyplinarnie, poprzez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który stwierdza, że nie odnotowano przypadków łamania przez rolników zajmujących się hodowlą norek prawa o zagospodarowaniu przestrzennym, nie stwierdzono przypadków budowania takich ferm bez pozwolenia, ani nie było decyzji o rozbiórkę takich obiektów. Inspektor stwierdził dwie nieprawidłowości, które w trakcie kontroli zostały usunięte.

Z pytaniami, czy prawdą jest to, o czym mówi poseł Dolata, senator zwrócił się też do Powiatowego Lekarza Weterynarii w Gnieźnie. Odpowiedź wyjaśnia, że nie było odmowy wpuszczenia inspekcji na fermę norek. Nie ma w tych pismach wzmianek o konkretnych fermach ani określonym czasie, nie wynika z nich więc, czy chodzi o wszystkie fermy w powiecie w ogóle, czy o wyrywkowe kontrole części z nich. Dalej Powiatowy Lekarz Weterynarii odpowiada, że podczas prowadzenia kontroli na fermach zapisuje się w protokole ilość matek i pojemność fermy. Nie może udzielić odpowiedzi dotyczącej tuczu wielkoprzemysłowego - w którym, jak podaje Zbigniew Dolata, przekraczane są normy ochrony środowiska - bo w tym zakresie kontroli NIK w Gnieźnie nie było. Kontrola ferm norek w maju tego roku nie poruszała natomiast problemu przekroczenia norm ilości zwierząt.

"Poseł szukał haka"

- Nie mam wątpliwości, że to, co się dzieje wokół ferm norek, jest elementem walki politycznej - przekonuje Piotr Gruszczyński. Senator prezentuje odpowiedź byłego asystenta posła Dolaty, a dziś swojego politycznego stronnika, Krzysztofa Kalety, na jego pytanie, czy parlamentarzysta w tym czasie interesował się hodowlą norek. Chodziło o lata 2005-2007.

K. Kaleta przyznaje, że Z. Dolata szukał tematu, dzięki któremu mógł podwyższyć swoje notowania wewnątrz PiS.
- Z inspiracji bardziej doświadczonych działaczy partyjnych doszedł do wniosku, że najlepszym tematem są nieprawidłowości, a najlepiej korupcja na styku biznes a struktury państwa - relacjonuje K. Kaleta. - Po analizie ewentualnych kandydatów, poseł stwierdził, że w powiecie gnieźnieńskim to potentat w hodowli norek - pan Rajmund Gąsiorek może być motywem przewodnim jego medialnej krucjaty.

Według byłego współpracownika posła, który z gnieź-nieńskim PiS-em rozstał się dość głośno kilka lat temu, to właśnie jemu, jako mieszkańcowi Czerniejewa, przypadło w udziale "zbadanie sprawy". Potwierdzenia tezy o rzekomych nieprawidłowościach, jak zaznacza, nie znalazł. Posła Dolaty miało to nie zadowolić. Miał powiedzieć, że "Zbyszek coś znajdzie" - w domyśle, mówiąc o ówczesnym ministrze sprawiedliwości, Zbigniewie Ziobro.

Nie udało nam się po konferencji prasowej senatora, a przed zamknięciem tego wydania, skontaktować się z posłem Zbigniewem Dolatą, by zapytać o jego wersje przebiegu zdarzeń.

Strach padnie na rolników?

Z wypowiedzi senatora Gruszczyńskiego podczas wczorajszej konferencji prasowej można wywnioskować, że jego zdaniem kontrola NIK, zapoczątkowana z inicjatywy posła Dolaty, zaszkodzi pozostałym hodowcom.

- Jeśli wyniki tej kontroli okazały się niedobre dla branży, rolnicy mogą spodziewać się wzmożonych kontroli po tym, co stało się na komisji rolnictwa we wrześniu- przekonuje senator. Dodaje, że w Wielkopolsce działa ponad 160 ferm norek i są to w dużym stopniu rolnicy, którzy przekwalifikowali się szukając swojej szansy na u-trzymanie dochodów z gospodarstwa, gdy przestała się opłacać inna działalność. Piotr Gruszczyński uważa, że całe rolnictwo jest "wrażliwe na u-chybienia" i wysnuwa wniosek, że skontrolować należałoby też pozostałe jego gałęzie, bo tam też muszą występować podobne zjawiska.
Senator stwierdza, że nie będzie komentować dokumentów, które przedstawił. Przekaże je nowemu przewodniczącemu klubu PO.

Po kontroli NIK

Wnioski z kontroli sprawowania nadzoru przez inspekcje państwowe nad funkcjonowaniem ferm zwierząt futerkowych w województwie wielkopolskim sporządzono we wrześniu, na stronie internetowej NIK pojawiły się 29 października. Ogólnie 87 proc. ferm nie przestrzega wymagań ochrony środowiska, w 48 proc. działalność hodowlana prowadzona była w obiektach nielegalnie wybudowanych lub użytkowanych, a w 35 proc. niezgodnie z przepisami weterynaryjnymi.

Wśród sześciu inspekcji weterynaryjnych, które sprawdził NIK, większość nie zachowało wymaganej częstotliwości kontroli. Niekompletne były protokoły inspekcji w Gnieźnie. Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Poznaniu przekazał osiem informacji o nieprawidłowościach w zakresie przestrzegania wymagań ochrony środowiska, między innymi staroście gnieźnieńskiemu.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3