Łopienno. Na 5-latkę spadła nagrobna płyta. Nie ma winnych tej tragedii?

Hanna Komorowska-Bednarek
Hanna Komorowska-Bednarek
HK, arch. prywatne B.L.
Na 5-letnią Marysię spadł stary, zaniedbany pomnik na cmentarzu w Łopiennie. Dziewczynka ledwie uszła z życiem, a prokuratura nadal szuka winnych tego zdarzenia. I bardzo prawdopodobne jest, że nie znajdzie.

Był ciepły i słoneczny czerwcowy dzień, kiedy Beata Lisek z partnerem i dwiema córkami: 5- letnią Marysią i 6-letnią Amandą odwiedzili zmarłego w 2020 roku Eryka, syna Beaty, na cmentarzu w Łopiennie w powiecie gnieźnieńskim. Kilka dni wcześniej rodzina postawiła mu piękny, jasny pomnik z płytą w kształcie serca. Rodzina postawiła na nagrobku znicze i już szykowała się do powrotu do domu, gdy wydarzyła się niewyobrażalna tragedia.

- To był moment – wspomina Beata. - Ja schylałam się, żeby odstawić znicz, Amanda była obok. Mieliśmy już jechać do domu, więc Marysia szła w stronę Amandy. Wtedy to się stało

– dodaje.

Na dziewczynkę przechodzącą za grobem jej brata runął wielki, stary krzyż z lastryko. Wszystko wskazuje na to, że dziecko upadając uderzyło głową w inny grób. Dziewczynka natychmiast straciła przytomność, potem w ramionach mamy przyszły drgawki i wymioty. Partner Beaty dzwonił na pogotowie, które z oddalonego o 15 kilometrów Rogowa jechało około 45 minut! Wcześniej od ambulansu na miejsce dotarł helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Poznania. Wszystkiemu przyglądała się siostra dziewczynki, Amanda.

- Miałam przed oczami różne scenariusze

– dodaje mama poszkodowanej.

Dziecko trafiło do szpitala, gdzie przeszło skomplikowaną operację. Lekarze usunęli jej kawałki kości czaszki w dwóch miejscach: nad czołem i z tyłu głowy. Na szczęście, to małe ubytki i istnieje możliwość, że kości same się zregenerują. Nie doszło też do uszkodzenia rdzenia mózgu. Marysia jednak przez co najmniej rok musi chodzić w specjalnym kasku chroniącym przed urazami. Niedosłyszy też na jedno ucho, miewa problemy z poprawnym widzeniem. Lekarze nie wykluczają poważnego uszkodzenia błędnika.

Jak dziecko czuje się teraz, dokładnie 3 miesiące po wypadku?

- Marysia dochodzi do siebie. Nie jest jeszcze z nią tak jak być powinno. Czeka nas wizyta w szpitalu i sprawdzenie błędnika. Marysia nie łapie równowagi, chodzi okrakiem. Obija się o ściany, lub podtrzymuje się

– relacjonuje Beata Lisek. Dziewczynka dzięki pomocy finansowej rodziny i znajomych mogła szybko rozpocząć rehabilitację, dzięki czemu ma dużą szansę na powrót do normalności.

- Za to ludziom będę dozgonnie wdzięczna

– dodaje mama dziewczynki.

Nie ma winnych tej tragedii?

Daty na grobach w Łopiennie wskazują, że pierwsze pochówki miały tam miejsce nawet w latach 80. XIX wieku. Wśród katolickich mogił widać też nagrobki z niemieckimi sentencjami. Najpewniej ewangelickie. Zdecydowana część starych miejsc spoczynku, w tym powstańców wielkopolskich jest w ruinie.

Mama poszkodowanej dziewczynki chce walczyć o sprawiedliwość.

- Tam jest bardzo dużo starych, zarośniętych nagrobków zarośniętych mchem. Nikt tego nie sprawdza

– dodaje Beata Lisek. Mimo, że cmentarzem zarządza parafia, to nie jest do końca pewne kto powinien interesować się stanem technicznym poszczególnych nagrobków. Póki co, Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie wszczęła postępowanie przygotowawcze. Poszukiwana jest rodzina kobiety pochowanej w grobie, który spadł na pięciolatkę zmarłej w 1949 roku! Nagrobek z kolei to klasyczne lastryko, bardzo modne w latach 60. i 70.

- 8 czerwca zostało wszczęte śledztwo w tej sprawie. Powołano biegłego w zakresie medycyny sądowej dla oceny obrażeń, na polecenie prokuratury przez policję ma zostać powołany biegły w zakresie badania stanu technicznego nagrobka. Nagrobek miał w środku pręty, które były przerdzewiałe i sprawdzane będzie, czy nie nastąpiło zmęczenie materiału – relacjonował Radosław Krawczyk z gnieźnieńskiej prokuratury. Dodatkowo, obszarem działań prokuratury jest ustalenie osób spokrewnionych z pochowaną kobietą. Póki co, poszukiwania nie przyniosły skutku, a według nieoficjalnych informacji, córka kobiety zmarła w 2015 roku. Według relacji mamy Marysi, grobem nikt się nie interesował. To ona na Dzień Wszystkich Świętych zapalała na nim znicze.

Czy za stan nagrobków powinien odpowiadać zarządca cmentarza? Jak podaje Beata Lisek, okoliczni mieszkańcy zgłaszali księdzu tamtejszej parafii zły stan niektórych mogił. Nie było z jego strony żadnej reakcji.

- Tu jest problem. Ustawa o cmentarzach pochodzi z 1959 roku. Ma tylko ogólne zapisy, nie ma zapisów szczegółowych. To nie jest oczywista sprawa kto za co odpowiada na cmentarzach. Za ogólny porządek na pewno odpowiada zarządca cmentarza, a za nagrobki – to jest pytanie

– mówił R. Krawczyk, dodając, że prokuratura wciąż dokonuje analizy prawnej sytuacji.

Czy jednak zostanie wskazana osoba odpowiedzialna za wypadek Marysi? Rodzina dziecka na razie skupia się na rehabilitacji dziewczynki. Nie wyklucza jednak założenia sprawy cywilnej.

- Niech ktoś chociaż się tymi przestarzałymi przepisami zainteresuje, niech je zmieni, aby ponownie nie doszło do takiej tragedii, jaką my przechodzimy

– dodaje mama dziewczynki.

Łopienno. Na 5-latkę spadła nagrobna płyta. Nie ma winnych tej tragedii?

Łopienno. Na 5-latkę spadła nagrobna płyta. Nie ma winnych t...

Były poseł PO przechodzi do Hołowni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie