Maria Domitru: „całe życie żyłam w kłamstwie”. Po 22 latach znalazła się jej biologiczna matka!

Hanna Komorowska-Bednarek
Hanna Komorowska-Bednarek
Udostępnij:
Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał. Historia bezpaństwowca Marii Domitru wstrząsnęła opinią publiczną. Jak się okazało, po nagłośnieniu sprawy przez media znalazła się jej biologiczna matka, która twierdzi, że wcale jej nie porzuciła.

Maria Domitru urodziła jako wcześniak 28 października 1999 roku w poznańskim szpitalu na ul. Polnej. Przez całe życie myślała, że matka Rumunka porzuciła ją w szpitalu, przez co wychowywała się w gnieźnieńskiej rodzinie zastępczej. Jej życie nie było usłane różami. Jako 12-latka trafiła do ośrodka wychowawczego, gdzie, jak podkreśla, nie było jej łatwo bez rodziny. Kobieta do teraz nie posiada żadnych dokumentów, ponieważ jej matka nigdy nie zrzekła się do niej praw. Niemożliwe jej było więc nadanie obywatelstwa polskiego. Ambasada rumuńska z kolei odmawiała nadania obywatelstwa rumuńskiego. Domitru jeszcze tydzień temu sądziła, że po jej rodzicielce został tylko niewyraźny skan paszportu.

Dziewczyna, która oficjalnie jest bezpaństwowcem, nie może legalnie pracować, wziąć ślubu, nie ma ubezpieczenia.

- W zasadzie, to ja nic nie mogę, jestem Pani XX. Nawet, gdy poszłam do urzędu kończąc 18 lat i tak jak normalny obywatel złożyłam podanie o dowód osobisty, odmówiono mi. Przepis mówi, że aby mieć dowód, trzeba mieć polskie obywatelstwo. A takiego nie mam

– mówiła w rozmowie z nami młoda Domitru. Kobieta próbowała także uzyskać obywatelstwo rumuńskie, ale ambasada odmówiła – wszystko wskazywało na to, że dane jej matki są sfałszowane.

Po tym, jak historią Marii Domitru zajęły się lokalne, a następnie ogólnopolskie media, stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Znalazła się biologiczna matka Marysi. I jej duża rumuńska rodzina

Szokująca wiadomość: jej matka żyje!

Do młodej mieszkanki Poznania zgłosił się opiekun romskiej rodziny, który zobaczył TVN-owski dokument o bezpaństwowej Marysi. Jak się okazało, znał rodzinę Marii bardzo dobrze – opiekuje się nimi bowiem od lat. Gdy spytał się podopiecznych o wydarzenia z przeszłości doznał szoku.

- Okazało się, że w dniu narodzin ważyłam zaledwie 1600 gram. Kobieta, która mnie urodziła, przyjechała do Polski będąc w 5. miesiącu ciąży. Nie znała języka polskiego, nie miała ani pieniędzy ani warunków, aby wychowywać dziecko

– relacjonuje młoda mieszkanka Poznania. W dniu narodzin noworodek nie potrafił oddychać samodzielnie, został umieszczony w inkubatorze. Lekarze mieli powiedzieć biologicznej matce dziecka, że ma się spakować i wyjść ze szpitala bo… mała Maria nie przeżyje!

- Kobieta była roztrzęsiona, chciała zabrać mnie ze szpitala. Szpital ją nastraszył i wezwał policję. Ona przez 22 lata była pewna, że ja nie żyję

– tłumaczy wzburzona Maria, powtarzając słowa kobiety, która ją urodziła: ja jakby zmartwychwstałam! Odnaleziona po latach rodzina traktuje ją jak cud.

Maria Domitru zyskała rodzinę. Ma dwóch biologicznych braci i młodszą siostrę, która właśnie skończyła 18 lat. Widać uderzające podobieństwo Marysi i jej braci. Rodzina jest pochodzenia romskiego i mieszka w jednym z dużych wielkopolskich miast. Pierwsze rozmowy i spotkania już za nimi. W pierwszym połączeniu przez komunikator, mama Marysi, niezwykle do niej podobna, popłakała się.

- My nie wierzyliśmy, że ty żyjesz

– mówiła kobieta przez łzy kobieta, która w październiku 1999 roku wyszła z poznańskiego szpitala bez swojego dziecka. Już za kilka dni Maria i jej rodzina spotkają się osobiście. Po raz pierwszy od 22 lat.

- Nie ma co płakać, trzeba się cieszyć

– powiedziała Maria w pierwszej w życiu rozmowie ze swoją rodzicielką. Rodzina zawiadomiła już swoich rumuńskich bliskich o odnalezieniu kobiety. Wszyscy byli w szoku.

Maria Domitru. Odzyskała rodzinę po 22 latach

Maria, mimo że z rezerwą podchodzi do odnalezionych po latach bliskich, zyskała rodzinę, a co najważniejsze, wszystko wskazuje na to, że wkrótce otrzyma rumuńskie obywatelstwo. Wówczas będzie się mogła starać o kartę pobytu w Polsce. Jak twierdzi – w ciągu ostatnich dwóch tygodni, jej życie zmieniło się o 180 stopni! Mimo wielkich zmian, które wydarzyły się w jej życiu, młoda kobieta stara się być silna.

- Czuję się Polką i jestem wdzięczna za wychowanie się tutaj

– mówi. Czy ma żal do szpitala?

- Dla mnie to nie pojęte, jak można w ten sposób potraktować człowieka, ona naprawdę cierpiała

– dodaje.

Lata 90. były specyficznym czasem. Wiele młodych Rumunek i Rumunów szukało lepszego życia w Polsce. W całej Wielkopolsce mieszkało wielu Rumunów, którzy niekoniecznie zajmowali się legalną pracą. Często zdarzały się fałszerstwa dokumentów. Czy szpital potwierdzi wersję zdarzeń rumuńskiej matki? Nie wiadomo. Po 22-latach niemożliwe będzie ustalenie, co wydarzyło się w październiku 1999 roku. Akta urodzonych w placówce dzieci niszczone są po 20 latach.

- Kobieta, która mnie urodziła, wcale mnie nie porzuciła. Przez całe swoje życie żyłam w kłamstwie!

- podkreśliła Maria Domitru, wychowana w polskiej tradycji i kulturze, jeszcze bezpaństwowiec.

Maria Domitru: „całe życie żyłam w kłamstwie”. Po 22 latach znalazła się jej biologiczna matka!

Maria Domitru: „całe życie żyłam w kłamstwie”. Po 22 latach ...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie