Nocna zadyszka nad jeziorem Jelonek

Magdalena Smolarek
Udostępnij:
Ponad 140 biegaczy wzięło udział w biegu Nocna Zadyszka nad jeziorem Jelonek w Gnieźnie. To już II edycja tego charytatywnego biegu, w którym uczestnicy zbierają pieniądze na chore na mukowiscydozę dzieci

W sobotni wieczór odbyła się Nocna Zadyszka nad jeziorem Jelonek. To już kolejny ciekawy bieg charytatywny, w jakim udział wziąć mogą mieszkańcy Gniezna i okolic.
Uczestnicy mogli pobiec na dwa dystansy - 5 i 10 kilometrów, niektórzy rozświetleni mnóstwem światełek, odblasków, latarek i innych, by jak podkreślali organizatorzy było ich widać.
- Zdecydowaliśmy się na bieg, bo to jest najprostsza forma aktywności i wypoczynku, w związku z tym łatwiej jest zachęcić ludzi do uczestnictwa - mówił przed biegiem Michał Koszela, organizator biegu.

Bieg ten oprócz dobrej zabawy na świeżym powietrzu ma jednak przede wszystkim charytatywny cel. Wszyscy bowiem pobiegli dla dwóch dzielnych zawodniczek - Oli i Jagody, które na co dzień dzielnie walczą z nieuleczalną chorobą - mukowiscydozą. Choroba ta, jak podkreśla Michał Koszela, wymaga nieustającego podawania specjalistycznych leków, a także codziennej rehabilitacji. - Mukowiscydoza to jest bardzo kosztowna choroba, mówiąc tak oględnie, i tak naprawdę wydatki rodziców na leczenie są rzędu 3-4 tysięcy złotych miesięcznie, więc to wsparcie zawsze będzie potrzebne.

W całym przedsięwzięciu wzięło udział ponad 140 biegaczy w różnym wieku. Największą furorę zrobiły dwie bliźniaczki - Zuzia i Amelia z Witkowa, które dzielnie przebiegły razem ze swoim tatą dystans 5 kilometrów.
Wszyscy, którzy wystartowali w Nocnej Zadyszce nie mieli wątpliwości po co w sobotni wieczór pojawili się nad jeziorem Jelonek w Gnieźnie.
- Biorę dzisiaj udział w biegu Nocna Zadyszka, ponieważ uważam, że cel tego biegu jest najważniejszy. To on właśnie zmotywował mnie i innych do wystartowania w nim. Chcemy bardzo pomóc tym dziewczynkom i rozumiemy bardzo potrzeby ich rodziców, którzy starają się zebrać pieniądze na kosztowne leczenie ich dzieci - powiedziała nam pani Natalia, która pierwszy raz wystartowała w Nocnej Zadyszce.

- Lubię biegać, lubię pomagać, dlatego tutaj dzisiaj jestem. Nie znam dziewczyn osobiście (na które zbierane są pieniądze - przyp. red.), ale z opowieści znajomych wiem, że są to dzielnie walczące fighterki, niepoddające się przeciwnościom każdego dnia - powiedział nam pan Kamil, który również po raz pierwszy wziął udział w tym charytatywnym wydarzeniu.

Motywacja do pomocy chorym dziewczynkom była równie silna po zakończonym biegu, o czym świadczy m.in. zdanie biegaczek Małgosi i Zuzi.
- Biegło się bardzo dobrze, fajna atmosfera, cieplutko. Wzięłam dzisiaj udział, ponieważ jestem znajomą Oli i jej rodziców. Uważam też, że trzeba wspierać takie akcje i jak najbardziej jesteśmy na tak - skomentowała swój start w biegu pani Małgosia, mama Zuzi. - Pobiegłam dzisiaj, bo lubię Olę - dodała na koniec Zuzia.

Na wszystkich uczestników, którym udało się dobiec do mety czekała orzeźwiająca woda i pączki, a także pamiątkowe medale wręczane m.in. przez Jagodę, na jaką zbierane były pieniądze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie