Pokaz kotów rasowych w Gnieźnie

Magdalena Smolarek
Pokaz kotów rasowych odbył się dzisiaj w gimnazjum nr 3 w Gnieźnie. Przybyli miłośnicy kotów chwalili urodę tych wspaniałych zwierząt, jednak nie byli do końca zadowoleni z warunków wystawy

Duże, małe, krótkowłose, długowłose, a nawet bezwłose, brytyjskie, europejskie, rosyjskie niebieskie, maine coony i wiele, wiele innych rodzajów kotów mogli oglądać wszyscy, którzy pojawili się dzisiaj w Gimnazjum nr 3, przy ul. Paczkowskiego.

Hodowcy pokazywali, zachwalali i z wielką przyjemnością opowiadali o swoich pupilach
– Od trzech lat zajmuję się hodowlą tych właśnie kotów. Kiedyś interesowałam się bardziej psami, nie miałam żadnych hodowli. Trzy lata temu moja córka przyniosła pierwszego takiego kota i tak się zaczęło – powiedziała nam pani Bernadeta, wystawczyni, właścicielka kotów brytyjskich krótkowłosych.

– Interesuje się kotami od dziecka, odkąd tylko pamiętam. Zaczęło się od kotów europejskich, dużo znajd, długo z nami mieszkały. Jednak w momencie, gdy zamieszkałam z moim mężem to bardzo upierałam się na kota, a on wymyślił sobie, że OK, tylko taki, który nie kłaczy. I tak zaczęła się nasza już 10-letnia historia ze sfinksami. W tej chwili mamy 5 dorosłych kotów, jeździmy z nimi na pokazy i wystawy. Ich pielęgnacja jest bardzo prosta. Kąpiemy je raz w tygodniu w kosmetykach przeznaczonych dla niemowląt, karmimy je wysokokaloryczną karmą, ponieważ nie mają owłosienia, więc muszą w inny sposób osiągnąć wyższą temperaturę ciała – podzieliła się z nami swoja historią pani Anna Plesiak, wystawczyni, właścicielka hodowli kotów rasy sfinks.

O tym, czy warto organizować tego rodzaju wydarzenia opowiedział nam pan Krzysztof Wycichowski, zastępca prezesa Stowarzyszenia Hodowców Kotów Rasowych w Polsce, międzynarodowy sędzia felinologiczny, hodowca kotów rosyjskich niebieskich i egipskich kotów mau, organizator imprezy. – Myślę, że warto organizować takie pokazy kotów rasowych, ponieważ możemy na nich pokazywać mieszkańcom miast koty, opowiadać o rasach, propagować je, dlatego że przez wiele lat w Polsce mieliśmy do czynienia tylko z dwoma rasami: z kotami perskimi i z syjamami. Od 25 lat zaczął się tzw. boom hodowlany i w tym momencie mamy 75 rozpoznawalnych ras. Społeczeństwo jest bardzo obecnie już bardzo dobrze poinformowane, ludzie są bardzo ciekawi, bardzo chętnie przychodzą porozmawiać z hodowcami, zresztą widać to po frekwencji jaka jest dziś na pokazie.

Zdecydowanie można zgodzić się z faktem, że frekwencja podczas pokazu kotów rasowych w Gnieźnie dopisała. Jednak nie jestem pewna czy tak duża grupa ludzi, w tak małym miejscu (a co za tym idzie występujący tam hałas, specyficzne, nie do końca dobrze dobrane pomieszczenie – sala gimnastyczna, panująca duchota) dobrze wpłynęła na wystawiane koty. Podobne zdanie mieli również zwiedzający, którzy przyszli dzisiaj do Gimnazjum nr 3.

– Koty to przepiękne, dostojne zwierzęta. Uwielbiam na nie patrzeć – jak się bawią, jak śpią. Są cudowne! To, co mnie dziś uderzyło na pokazie to miejsce, w jakim impreza była zorganizowana. Skoro mi i mojemu dziecku było tutaj duszno po 15 minutach to nie wyobrażam sobie jak mogły czuć się te koty. Współczuję im – powiedziała pani Katarzyna, mama 6-letniej Zosi.

– Wszystkie koty były piękne, nie wiem, ale chyba najbardziej ten taki mały, biało-rudy podobał mi się najbardziej. Był taki słodki – powiedziała 8-letnia Antosia.

– Z tymi pokazami kotów to tak już jest, że pojawia się fajny pomysł: o, pokażemy ludziom koty, ale wykonanie potem już jest średnie. Czy nie można było tego zorganizować w 16-tce albo jakiejś innej, większej hali? Większe miejsce, bardziej przestronne, a nie tak tu wszystko skumulowane – ludzie, koty, dzieci. Eh, to był mój pierwszy i ostatni pokaz w Gnieźnie, następnym razem zdecydowanie wybiorę się do Poznania – skomentowała pani Lidia, właścicielka europejskiego kota Mruczka, który „na szczęście został w domu” – jak dodaje pani Lidia

– Podobał mi się najbardziej ten biały kotek, bo był taki najmilszy, bardzo fajny, taki śpioszek – powiedziała 7-letnia Zuzia. – Wszystko niby świetnie tylko dlaczego jest tu tak duszno i brzydko pachnie, i jest tak strasznie mało kotów – dodała jej mama Magda.

Niestety według organizatora kot z racji tego, że jest rasowy powinien być „jak modelka”, tzn. powinien być przyzwyczajony do wystawiania na tak duże skupiska ludzi. Mogłabym się ewentualnie z tym zgodzić, jednak nie jestem przekonana czy powinno się to dziać w tak specyficznych, niedogodnych dla kota warunkach.

– Koty rasowe socjalizowane są od wielu pokoleń hodowlanych. Czasami jest to sto lat, czasami jest to czterysta lat. Te koty są przyzwyczajone do tego, że jeżdżą na pokazy i wystawy, bo żeby kot mógł być kocurem reprodukcyjnym musi zdobyć licencję hodowlaną, a więc wystawy są koniecznością, bo to sędzia stwierdza czy kot nadaje się do hodowli, ma prawidłowe cechy, prawidłowy charakter i to wszystko jest bardzo ważne. Te koty są przyzwyczajone, one wiedzą, że one wyjeżdżają z domu i do niego wrócą; nie ma najmniejszego problemu, one nie są zestresowane. Tak, jak żywot modelki jest taki, że ją wszyscy oglądają, tak żywot kota rasowego jest taki, że on też jest bardzo piękny i musi być podziwiany. To jest tak, jakbyśmy jakiś przepiękny obraz, który chce widzieć cały świat schowali w piwnicy, bo nie chcemy go pokazywać, bo się nam zakurzy – mówił pan K. Wycichowski, organizator imprezy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie