Talent przetkany skromnością. Teresa Łubińska-Kalinowska

Kinga Gorczycka-Smyk
Talent przetkany skromnością - Teresa Łubińska-Kalinowska
Talent przetkany skromnością - Teresa Łubińska-Kalinowska arch. Jana Kalinowskiego
Nie dbała o dokumentacje, dlatego ostateczną motywacją do zarejestrowania związku z jej mężem była nagła choroba. Wszystko było poza nią, a jedyny sposób w jaki czasy, w których żyła wpływały na jej twórczość to ograniczony dostęp do materiałów. Nie znosiła blichtru i nie oczekiwała splendoru. Każdą pracę robiła po swojemu, nawet jeśli była na zamówienie. Mówiła o sobie: „Jestem człowiekiem bez skóry, bardzo łatwo mnie dotknąć”.

O Teresie Łubińskiej-Kalinowskiej nie słyszy się dużo, znana była tylko w pewnych artystycznych gnieźnieńskich kręgach, nigdy nie była „frontmenem”. Zresztą po co o niej mówić skoro jej prace utkane są wrażliwością, perfekcjonizmem, chorobą i pasją. Wystarczy otworzyć oczy.

Jedyną jej cechą, której gobeliny nie oddały swoimi rozmiarami i mistrzostwem, była skromność. Wydawałoby się to paradoksalne, że taka drobna kobieta, która wolałaby przejść niezauważona, tworzy prace o kilkumetrowych wymiarach przyciągające wszystkie spojrzenia. Taka była Teresa Łubińska - Kalinowska, nieszablonowa i ambitna, dążąca w swojej twórczości do wyższych ideałów, które zawsze uważała za oddalone od tego co robi – wspomina o tym jej mąż Jan Kalinowski:

- Przede wszystkim była bardzo skromnym człowiekiem. Ja czasami uważałem, że zbyt skromnym. Miała jeszcze jedną niefajną cechę jeżeli chodzi o jej własną twórczość: ona jakby nie doceniała tego swojego talentu, który doceniali inni

Od wizerunków Matki Boskiej po wnętrze kalkulatora

Początki przygody Teresy z gobelinem sięgają 1975 roku, kiedy to rok po ukończeniu Szkoły Plastycznej PLSP w Poznaniu rozpoczęła współpracę w pracowni tkactwa artystycznego Urszuli Plewki-Szmidt. Wówczas ta forma sztuki byłą bardzo popularna na Zachodzie Europy, o czym Teresa dowiadywała się z opowieści przyjaciół.

„Sztuka ma fale. W tamtym czasie, kiedy ona tworzyła, sztuka była pożądana” - zauważa mąż artystki

Szybko rozwijała się pod okiem nauczycielki. Współtworzyła gobeliny zbiorowe m.in. twarz Kazimierza Jagiellończyka, która zawisła w holu Centrum Kultury Zamek w Poznaniu. Od 1981 roku mogła tworzyć już w swojej własnej pracowni przy ul. Kaszarskiej 1.

„Jak na tamte czasy i możliwości, zrobiła bardzo dużo” - mówi jej przyjaciel Kazimierz Kubów

Teresa Łubińska-Kalinowska była oczarowana średniowieczną figurą „Madonny z Krużlowej”, o której Jerzy Harasymowicz pisał: ”Cóż tu robi w muzeum wielkim ta gór Panna najpiękniejsza z czołem wysokim”. Artystka postanowiła utkać twarz rzeźby w wymiarze 4m x 3m. „Madonna z Krużlowej” to jedna z jej pierwszych prac, którą zapoczątkowała działalność na zamówienie. Nierzadko jako podkład do gobelinów wykorzystywała fotografie wykonywane przez Jerzego Sieczkowskiego. Tkała wszystkie możliwe wizerunki maryjne a jej główną klientelą byli duchowni. „Matka Boska Opolska”, którą utkała na zamówienie biskupa Alojzego Nosola, została wywieszona na przyjazd papieża Jana Pawła II w 1983 roku i zabrana przez niego do Watykanu.

„Elementy, które ją inspirowały to właśnie rodzaj materiału, nie temat (…) tkała wszystkim”

Monotematyczność w twórczości, powszechnie uznawana raczej za wadę, w przypadku tej artystki, pozwalała zwrócić uwagę na jej niezwykłe kunszt i wrażliwość twórczą. Teresa oddawała to co miała w sercu za pomocą faktury, rodzaju tworzywa, kolorów. Improwizując, lubiła wplatać do swoich prac klawisze od komputera czy struny od gitary.
Efektem takich kombinacji jest m.in. praca pt. „ELA 017”. Teresa była w trakcie tkania wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej, gdy spadł jej mały komputerek ELA 017. Jego wnętrze, zainspirowało ją na tyle, że postanowiła oddać to na tkaninie. To właśnie w tej pracy widać wszytą miedzianą strunę od gitary. Praca w symboliczny sposób obrazuje dominację artystycznego natchnienia nad pracą na zlecenie. Teresa powielała te mechaniczno-techniczne motywy w kolejnych pracach.

„Nie do końca wierzyła w swoje możliwości, chociaż wszyscy cenili jej prace, które znajdowały się od Watykanu prawie, że po Moskwę” - Kazimierz "Tinkers" Kubów

W latach 80. artyści byli zobligowani do uzyskania weryfikacji ministerialnej z Ministerstwa Kultury i Sztuki w Warszawie. Był to dokument upoważniający do działalności artystycznej m.in. do sprzedawania swoich prac. Teresa Łubińska-Kalinowska pojechała tam w towarzystwie swojego przyjaciela, Kazimierza Kubów „Tinkersa”. Nie chciała wejść do budynku, była pewna, że nie dostanie pozwolenia nawet na 2 lata, a wyszła z dożywotnim zezwoleniem na tworzenie.

Jej praca inspirowana prawdopodobnie chorobą, pt. ”Operacja”, która została wykupiona w 1984 roku przez Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, objechała wystawy w Londynie, Berlinie, Iwanowie, Zagrzebiu i Lozannie.
Wydaje się, że sama dziedzina, w której specjalizowała się Teresa, wyrażała jej charakter. Tkactwo artystyczne wymagało precyzji, wysiłku fizycznego i przede wszystkim cierpliwości, czasu – co naturalnie straciło popularność gdy popyt na rzetelną sztukę zastąpiły konsumpcjonizm i produkcja masowa, tak niezgodne z usposobieniem artystki.

- Ona była takim wolnym człowiekiem, niezależnym – takim wolnym ptakiem, który nie był w żaden sposób zrzeszony (…) Ona była prawdziwą artystką i robiła to z głębi serca

- mówi Kazimierz Kubów.

Muzyka jazzowa w tle

Działalność Teresy nie ograniczała się stricte do tkaniny artystycznej. Udzielała się czynnie w „Gnieźnieńskim Towarzystwie Jazzowym” przy zespole „Prowizorka Jazz Band”. Dała się zapamiętać amerykańskiemu „Jazz Society Eindhoven”, dla którego utkała Armstronga ze złotą aureolą i trąbką w ręku jako uwieńczenie 10-cio letniej współpracy.

„Miała coś w sobie co ludzi przyciągało. Potrafiła słuchać” - Wiesław Soja, dobry znajomy artystki

W gnieźnieńskim MOK-u prowadziła warsztaty z tkactwa artystycznego. Pomagała bezinteresownie osadzić się ukraińskim studentom w Polsce. Była motorem napędowym różnych przedsięwzięć m.in. planów powstania w Gnieźnie Ogrodu Wolności.

W kwestiach plastycznych swoją wszechstronność wykorzystywała w firmie reklamowej „Logo”, którą prowadziła razem z mężem. Błyskawicznie opanowała programy komputerowe. Zajęła się też projektowaniem wnętrz. To właśnie Teresa Łubińska-Kalinowska była odpowiedzialna za wybitny wystrój restauracji „Atelier” przy ul. Tumskiej.

Koniec Dębiec

Używała tego poznańskiego powiedzenia zawsze gdy kończyła pracę. Nie bała się końca, liczyła się z tym, że nadejdzie. Jej ostatnia praca powstała przy ul. Staszica w Gnieźnie. Nosi tytuł „Wzlot” i przez szerokie spektrum barw można doszukać się analogii do jej życia.

W 2002 roku Teresie Łubińskiej- Kalinowskiej zdiagnozowano nowotwór płuc. Odeszła po 10 latach, 13 marca 2012 roku. Zostawiła po sobie niedokończony projekt inspirowany łąkami Gustava Klimta i kawałek swojego wielkiego serca.

- Teresa była moją mentorką. Była nauczycielem, kimś takim jak nadrodzic. Teresa wypełniła moją lukę, której ja nie umiałam wypełnić - może przez to, że nie usłyszałam, a może po prostu przez to, że rodzice nie powiedzieli tego co powinnam usłyszeć

- mówi przyjaciółka Teresy, Ewa Kamyszek.

Dzięki szczeremu zainteresowaniu i fascynacji Dominiki Sochackiej-Drzewieckiej (MOK), historia i działalność Teresy Łubińskiej-Kalinowskiej, stała się filarem Wielkopolskiego Weekendu Miejskiego 2021. Po wystawie pt. „Pracownia” zorganizowanej w Starym Ratuszu, osobiste prace artystki znajdują się tam gdzie sama czuła się najlepiej – z dala od widowni, wśród jej najbliższych.

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie