reklama

W pożarze stracili wszystko. "Nie łamiemy się i zaczynamy wszystko od zera. Najważniejsze, że rodzina jest cała" - mówią

sona.ishkhanyan@polskapress.pl
sona.ishkhanyan@polskapress.pl
Sona Ishkhanyan
Sona Ishkhanyan
Rodzina z Wilkowyji w pożarze straciła cały swój majątek. W rozmowie z nami przyznają, że przeżyli koszmar, ale cieszą się, że są cali i wspólnie zaczną wszystko od zera. Dziękują wszystkim za wielkie wsparcie duchowe i materialne. Zobaczcie jak jeszcze można pomóc rodzinie z czwórką dzieci w odbudowie ich domu.

W pożarze stracili wszystko. "Nie łamiemy się i zaczynam wszystko od zera. Najważniejsze, że rodzina cała": mówią
Do pożaru domu w miejscowości Wilkowyja doszło 29 marca. Zobacz:

Pożar w miejscowości Wilkowyja. Relacja strażaków OSP Kłecko

Państwo Jaworscy z Wilkowyji są młodą, sześcioosobową rodziną. Córki mają 10 i 8 lat, a synowie - 5 i 3. Tego dnia przeżyli koszmar. - Dokładnie nie wiemy, co się wydarzyło, zawołały nas dzieci. Gdy weszliśmy do naszej sypialni, palił się cały fotelik i łóżko. Skupiliśmy się na tym, by odszukać wszystkich domowników i uciec z domu. Pobiegłam na pierwsze piętro, gdzie znajdowała się reszta rodziny. Mąż chwycił drugiego syna i wszyscy wraz z naszym pieskiem wyszliśmy z domu drugim wejściem, bo na szczęście mamy zewnętrzne schody z górnego piętra na podwórko. Mąż wrócił jeszcze szybko po klatkę ze świnkami morskimi, ale nic innego nie udało nam się uratować. Ogień był tak duży, że tak jak staliśmy - w skarpetkach, laczkach, bez kurtek wybiegliśmy na dwór, weszliśmy do samochodu i nawet kawałek odjechaliśmy, bo baliśmy się wybuchu butli gazowej - o pierwszych chwilach pożaru opowiada Krystyna Jaworska.

Rodzina wezwała pomoc, a dalej już pozostało im obserwowanie tego, co się działo. Szybkie dotarcie strażaków na miejsce spowodowało, że drugą część domu, tam gdzie mieszkała właścicielka - mama pani Krystyny, udało się uratować. - Na szczęście mąż stanął na wysokości zadania i poprosił strażaków, żeby gasić ogień od strony mieszkania mamy. Bo ten dom był dwurodzinny podzielony na dwa mieszkania. Choć w tej chwili tam nie ma ogrzewania i elektryczności, bo wszelkie instalacje i kable znajdowały się w tej części, gdzie my mieszkaliśmy, to przynajmniej ta część domu ocalała - mówi Radosław Jaworski.

Jak sami zaznaczają, jeszcze tego samego dnia otrzymali ogromne wsparcie zarówno duchowe, jak i materialne. Na miejscu pojawił się burmistrz Kłecka, Adam Serwatka, który zaproponował rodzinie zastępcze lokum, przy Domu Opieki Społecznej w Kłecku. Jednak z powodu braku łóżek i pościeli, rodzina noc spędziła w domu pani sołtys wsi Wilkowyja, która właśnie taką pomoc zaproponowała.

-Ta pierwsza noc była bardzo ciężka, praktycznie nieprzespana, dzieci bardzo przeżyły. Nie miały swoich poduszek, pluszaków, swoich łóżek - przyznaje pani Krystyna. - Dzieci stały się dla nas motorem do działania, do pozytywnego myślenia. Pomimo tej całej tragedii, nie chcemy im to w taki sposób przedstawiać. Wręcz przeciwnie - tłumaczymy, że teraz będziemy budować nowy dom. Ubieramy to wszystko w kolorowe barwy, by im oszczędzić bólu. W niedzielę pojechaliśmy całą rodziną na miejsce, wspólnie pożegnaliśmy się ze starym domem i przyjechaliśmy do tego mieszkania, zaczęliśmy się urządzać i witać tymczasowy nowy dom. Ta nasza pozytywna energia - może nieco udawana- daje dzieciom duży spokój - dodaje.

Małżonkowie przyznają, że mają gdzie mieszkać dzięki szybkiej reakcji ludzi gotowych do pomocy: sąsiadów, kolegów i znajomych, ludzi z ościennych sołectw, szkoły, proboszcza parafii w Wilkowyji, burmistrza i Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kłecku, mają wszelkie potrzebne do życia sprzęty i narzędzia. - Musimy jednak odbudować swój dom i zacząć wszystko od zera, bo tam już nic się nie odratuje - mówi pan Radosław.

Najbardziej bolesna jest dla nich strata pamiątek. - Zdjęcia, filmy z różnych wydarzeń ważnych dla naszej rodziny, ale także z dzieciństwa naszych pociech czy to w albumach czy na komputerze. To wszystko się zniszczyło. Dokumenty można ponownie wyrobić, meble i ubrania można odkupić, ale pamiątki i wspomnienia są w tym wypadku bezcenne - z żalem stwierdza pani Krystyna. - Zgadzam się z żoną i dodam jeszcze, że ubolewamy także nad stratą sprzętu muzycznego: mieliśmy gitarę, perkusję, głośniki itp. Jesteśmy muzykalną rodziną, ja gram w zespole i dlatego żal mi tych przedmiotów - dodaje mąż.

Wspólnie jednak twierdzą, że nie chcą się zatrzymywać i się nad stratami rozczulać. Najważniejsze, że cała rodzina ocalała. - Bo tak jak powiedział ksiądz proboszcz podczas mszy: "Rodzina to jest dom", a my jesteśmy wszyscy cali wraz z naszymi zwierzakami. Wszystkie istoty żywe z naszego domu ocalały. Dla nas to jest najważniejsze - podkreśliła pani Krystyna.

- Jesteśmy zdumieni, jak wiele osób chce nam pomóc. Wszystkim jesteśmy bardzo wdzięczni za ogromną pomoc, która pojawiła się natychmiastowo. Ludzie zjawili się zewsząd. Proponowali pomoc materialną, przywozili nam ubrania, koce, meble... W ciągu 24 godzin od tragedii otrzymaliśmy po prostu wszystko, czego potrzebowaliśmy do przetrwania z tak liczną rodziną. Przez weekend otrzymaliśmy tyle rzeczy, że obecnie mamy wszystko co trzeba, a nawet i nadto. Mamy tyle ubrań, że pomyślałam o tym, by część oddać do domu dziecka. Wspierali nas też dobrym słowem, dawali nadzieję. Tego nigdy nie zapomnimy - mówi pani Krystyna. - Chciałbym tez podziękować naszym strażakom, za wzorowe przeprowadzenie akcji, za uratowanie drugiej części domu - dodaje.

Obecnie rodzina potrzebuje jedynie pomocy finansowej, by móc jak najszybciej zbudować nowy dom. Ruszyła zbiórka pieniędzy na ten cel, którą zorganizowali koledzy pana Radosława z zespołu muzycznego, w którym wspólnie grają.

**Zobacz:

Zbiórka pieniedzy dla rodziny Jaworskich

**

Pomocy będą także potrzebować w uprzątnięciu tego, co zostało po pożarze. Jeżeli są takie osoby i organizacje, które w ten sposób mogłyby pomóc, to warto się zgłosić do państwa Jaworskich, poprzez Urząd Miejski w Kłecku.

Wideo

Materiał oryginalny: W pożarze stracili wszystko. "Nie łamiemy się i zaczynamy wszystko od zera. Najważniejsze, że rodzina jest cała" - mówią - Klecko Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3