Węże z Poligonu i Banana Boat zainicjowały III "Rynek pod Żaglami" [FOTO, VIDEO]

Magdalena Smolarek
To już trzeci Przegląd Piosenki Żeglarskiej "Rynek pod Żaglami" w Gnieźnie. Pierwszego dnia, tradycyjnie, wystąpiły na rynku pierwszej stolicy dwa zespoły szantowe. Zobaczcie jak to wyglądało!

Węże z Poligonu i Banana Boat zainicjowały III "Rynek pod Żaglami"

Pierwszy dzień muzycznego grania podczas Przeglądu Piosenki Żeglarskiej "Rynek pod Żaglami" w Gnieźnie. Na szantowej scenie pojawiły się dwa zespoły.

- Jestem zachwycony, że ludzie przychodzą specjalnie w tym celu na rynek. Jeżeli ktoś, kto przyszedł tutaj nie tylko słucha, a jeszcze podryguje, a nawet tańczy no to jest mistrzostwo i nie mogę już nic lepszego sobie wymarzyć -mówi Andrzej Janka, organizator przeglądu.

- Na tym przeglądzie "Rynek pod Żaglami" to nie jest tylko piosenka żeglarska, ale są też dźwięki folkowe, trochę country, bluesa, pojawiają się różne standardy muzyczne. Wydaje mi się, że bardzo dobrze gnieźnianie to odbierają i nie ukrywam, że co roku szukamy zespołów, które są w stanie rozbawić nawet przypadkowego przechodnia - dodaje Andrzej Janka.

Pierwsze na scenie Przeglądu pojawiły się Węże z Poligonu. Zespół ten swoje początki ma jeszcze w działalności w harcerstwie. Wszyscy jej obecni i dawni członkowie działali prężnie w pilskim ZHP. Wśród ich muzycznych nagród wymienić można m.in. III nagrodę w konkursie piosenki XI „Szanta Claus Festiwal" w Poznaniu. Zespół ten uczestniczyły w „Szantograniu” w Powidzu, w XII “Szanta Claus Festiwal” w Poznaniu i XI “Gitariadzie” w Śliwicach. W tym roku członkowie zespołu rozpoczęli pracę nad debiutancką płytą.

- Każdy z członków naszego zespołu tak naprawdę to jest inny świat, a wszystkich nas łączy muzyka żeglarska, folk irlandzki, dużo piosenki turystycznej. Mimo tego, że się starzejemy to czujemy się cały czas młodo i taki rodzaj muzyki przekazujemy, mam nadzieję, gnieźnieńskiej publiczności. Czy to będzie piosenka typu "Gul gul gul", która zaśpiewaliśmy czy też "Korsarze" to naszym celem jest, aby dotrzeć do publiczności, aby ta się dobrze bawiła - mówił Maciej Nowak o inspiracjach i głównych wątkach piosenek Węże z Poligonu.

Następnie sceną zawładnął Banana Boat, czyli sekstet wokalny wykonujący współczesną piosenkę żeglarskiej, neo-szanty oraz w autorskiej interpretacji szanty klasyczne. Powstał on w 1994 roku i zadebiutował występem na Tratwie'94 w Katowicach. Wśród swoich wyróżnień za swoją muzykę mają m.in. nagrody główne (5x) (Katowice'94, Kraków'94, Tarnów'95, Szczecin'99, Wrocław'01), nagrodę Dziennikarzy dla Najbardziej Medialnej Postaci Shanties 2004 - Festiwal Międzynarodowy w Krakowie, nagrodę Prezydenta Gdańska za najlepsza szantę autorską podczas Szant Pod Żurawiem 2008, II Nagroda CASA*/CARA** 2005 za Album Best Folk/World Album "A morze tak a może nie", II Nagroda CASA*/CARA** 2005 za Piosenkę Best Folk/World Song "Arktyka" i wiele, wiele innych.

- Prawdziwe szanty śpiewano a capella. Prawdziwe szanty to były pieśni morza, śpiewane na pokładach żaglowców, gdzie nie było miejsca na instrumenty. Pod pokładem, kiedy już skończyło się wachtę, kiedy skończyło się pracę na morzu, a woda nie lała się ze wszystkich stron można było wziąć instrumenty. Szanty były w związku z tym tradycyjnymi pieśniami pracy, gdzie był szantymen, który podawał rytm, a cała załoga mu odśpiewywała. Szanty miały najróżniejsze cele. Przede wszystkim miały synchronizować pracę ludzi na pokładzie, ale w tamtych czasach, gdy nie było jeszcze nowoczesnej technologii, gdy wypływało się na morze tak naprawdę żegnano się z rodziną albo nie płynęło się w morze z własnej woli, tylko np. ktoś był werbowany gdzieś w knajpie. To powodowało, że ludzie się po prostu bali. Dlatego kiedy był ktoś, kto śpiewał na pokładzie to ich morale wzrastało, przestawali się bać - opowiada Maciej Jędrzejko z zespołu Banana Boat.

- Pieśni morza dzielą się na pieśni pracy, czyli szanty, pieśni kubryku, czyli takie pieśni po pracy, pieśni wielorybnicze i wiele, wiele innych rodzajów. Nas zafascynowały szanty już kilkaset lat później i teraz mają one znaczenie już bardziej historyczne, stąd też bardziej przykładamy wagę do tego, by to brzmiało, by harmonie między głosami były piękne, ale też do naszych tekstów. W naszym zespole jest np. profesor literatury amerykańskiej, posiadający gigantyczną wiedzę z tego zakresu, jest też poetą, w związku z tym pisze te teksty, dlatego one są nie tylko mądre, ale poprawne stylistycznie, językowo. Teraz śpiewamy o miłości, o zazdrości, rozpaczy, tęsknocie, że się starzejemy, że jak podróż żeglarska życia ubywa. W takich tekstach jak np. "Arktyka" mamy nawet wiele znaczeń, bo w pierwszej warstwie jest pieśnią o pływaniu po północnych morzach, w drugiej natomiast jest pieśnią o miłości do kobiety - dodaje Maciej Jędrzejko.

Zobaczcie jak wyglądał I koncertowy dzień Rynku pod Żaglami:

Na zakończenie pierwszego dnia, od godziny 22:00, każdy, komu będzie mało grania i słuchania muzyki może przenieść się na dalszy ciąg Przeglądu do pobliskiego Misz Maszu na "Kubrykowe opowieści".

"Rynek pod Żaglami" to nie tylko muzyka, ale też sporo morskich i jeziornych klimatów.

ZOBACZ: Piknik w WakePark Gniezno.

Jutro dalszy ciąg "Rynku pod Żaglami". Na scenie na rynku o godzinie 18:30 pojawią się kolejne zespoły, natomiast nad jeziorem Winiary od 10:00 odbywać się będą Otwarte Mistrzostwa Wakeboarding, a także od 9:00**rejsy statkiem po jeziorze Winiary**, startujące z plaży głównej.

CZYTAJ: Więcej szczegółów o II Dniu Przeglądu Piosenki Żeglarskiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie