Gniezno: Dzień Matki, kiedy matki nie ma obok

Sona Ishkhanyan
Dawid Stube/Fotostube
Udostępnij:
Dzień Matki to idealna okazja, by podziękować mamom za opiekę i miłość. Jednak czy wszystkie matki zasługują na szacunek? Jak obchodzą to święto wychowankowie domu dziecka? Co czują i czego życzą swoim mamom?

Gniezno: Dzień Matki, kiedy matki nie ma obok

Kocham cię, jesteś dla mnie ważna, twoja troska daje mi poczucie bezpieczeństwa i jestem ci za to wdzięczny - takie życzenia najczęściej kierujemy do naszych mam w dniu ich święta. Jednak czy każdy naprawdę może tak wyrazić uczucia swojej matce? Co z dziećmi, które zostały porzucone lub zaniedbane? Co czują? Czego chciałyby życzyć swoim mamom? Jak obchodzą to święto w domu dziecka i czy w ogóle chcą mieć kontakt ze swoimi matkami?

- Mamy różne scenariusze: np. kiedy dzieci mają super relacje z rodzicami, rodzice są aktywni, działają w kierunku, by odzyskać dzieci. Niestety zdarzają się przypadki rodziców, którzy nie odwiedzają dzieci, potrafią nie pojawiać się w placówce przez kilka miesięcy, lat, włącznie z ekstremalnymi sytuacjami, kiedy już możemy mówić o porzuceniu. W takiej sytuacjach, dzieci różnie chcą takie święta spędzić. W tych ostatnich wspomnianych przeze mnie, zazwyczaj słyszymy „nie chcę pamiętać” - mówi Miłosz Dziurleja, dyrektor Domu Dziecka w Gnieźnie. - Trudno więc mówić o hucznych apelach i świętowaniu tego dnia. To jedno z wielu świąt, które się w ciągu roku pojawiają, na pewno nie przechodzi ono u nas bez echa, ale też nie stawiamy go w szczególny sposób na piedestał. Natomiast wychowawcy rozmawiają indywidualnie z dziećmi, by we właściwy sposób przygotować je do uszanowania tego dnia., pozostawiając im wolne pole do osobistych odczuć - dodaje dyrektor. Jak podkreśla, te same słowa dla jednych mogą być o odbierane jako róże, dla innych jako kolce. Dom dziecka to morze uczuć, miejsce, gdzie emocje tak różnorodne, tak wszechogarniające krzyżują się w całość, dlatego każde słowo, każdy gest powinien być wyważony i przemyślany. Tu nie ma miejsca na emocjonalne pomyłki, gdyż w grę wchodzą ludzkie emocje psychiczne.

- Nie wiem czy przygotować coś dla mamy, bo jej nie widzę, ale jak tylko ją zobaczę, chciałabym jej coś podarować: bukiet kwiatów, laurkę, coś, co jej się przyda. Nie mam dobrych wspomnień, ale mama nadal jest najważniejszą osobą w moim życiu, wierzę, że się zmieni i do nas wróci - wyznaje podopieczna domu dziecka, która znalazła się w murach placówki, ponieważ mama dziewczynki nie radziła sobie z opieką i wychowaniem swoich dzieci. 14-letnia dziewczynka wraz z braćmi przebywa w domu dziecka od ponad pół roku. Każde z rodzeństwa ma inne odczucia w stosunku do swojej mamy. - Starszy chłopiec jest obojętny, tak jakby się odgradzał od rzeczywistości, młodszy z kolei chłopiec ma największy żal do swojej mamy, nie chce z nią się kontaktować i rozmawiać. Najbardziej tęskni i wierzy w jej powrót dziewczyna. To właśnie z nią najczęściej kontaktuje się mama - mówi Ilona Nawrocka, pedagog domu dziecka.

Czternastolatka uważa, że to jej wina, że mamy dziś nie ma obok. - To ja zawiniłam, nie chodziłam do szkoły, robiłam jej problemy, nie potrafiłam o nią zadbać, kiedy była chora i zamykała się w domu - mówi. - Dlatego teraz staram się te błędy naprawić, chodzę do szkoły, chcę pokazać, że mi zależy, żeby mama do nas wróciła. Tutaj jest bezpiecznie, można czuć stabilizację, mamy zawsze co jeść i pić. W domu tego nie było, musiałam sama zadbać o jedzenie z zarobionych przez siebie pieniędzy. Mimo wszystko marzę o tym, by mama się w końcu ogarnęła i nas zabrała do siebie - dodaje.

- Jest bardzo mądrym i ambitnym dzieckiem, podciągnęła się dużo w nauce, w ciągu kilku miesięcy zaliczyła materiał z półtorarocznej nieobecności, bo taki sobie założyła cel, bo obwinia się za to co ich spotkało i ma niesamowite parcie, by wrócić do mamy. - twierdzi pedagog. - Nie wiemy, czy mama też tego pragnie, bo z placówką się nie kontaktuje, jest zagranicą. Rozmawia z córką telefonicznie - dodaje.

Pomimo tego że rodziców dzieci z domu dziecka łączy jedno: nieudolność wychowania dzieci, bardzo często związana ze stosowaniem alkoholu, to wśród nich są grupy, które bardzo chętnie współpracują z placówką , psychologami, są świadomi swoich błędów i aktywnie dążą do tego, by odzyskać dzieci. Takim rodzicem jest mama dziesięcioletniej dziewczynki. - Czuję do niej miłość, chcę się do niej tulić, najbardziej doceniam jej starania, bo chodzi na terapię, leczy uzależnienie od alkoholu. Robi to dla mnie, by mnie odzyskać - mówi dziewczynka. - Zrobiłam dla niej laurkę, bo jest moją mamą, szanuję ją i kocham, pomimo wszystko - wyznaje.

- Ta mama jest jednym z nielicznych wyjątków, bardzo się stara, współpracuje z nami, przeszła 8-tygodniową terapię i od 9 miesięcy nie pije. To widać po jej skórze, wyglądzie itp. Szczerze też przyznaję, że bardzo się jej przydało takie odbicie się od dna. Ja w to odbicie wierzę - mówi pedagog domu dziecka.

Nie wszystkie dzieci jednak wypowiadają się dobrze o swoich matkach. - Przykro mi jest to powiedzieć, ale większość z dzieci niezbyt dobrze wypowiada się na temat swoich rodziców - mówi I. Nawrocka. Duża część podopiecznych domu dziecka jest zdania, że mama ich porzuciła, nie stara się o nie oraz nie robi nic w kierunku, by je odzyskać. - Co więcej, większość „naszych mam” z reguły pije. Chodzą na odwyk, bo taki dostają nakaz, ale bardzo często wracają do nałogu. Dzieci kiepsko znoszą zmiany, kiedy to po kilkumiesięcznym pobycie w domu, powracają do nas, bo powtarza się poprzedni scenariusz - dodaje pedagog.

Wychowawcy robią wszystko, by dzieci chronić i wprawiać w dobry nastrój, szczególnie podczas takich dni, kiedy świętujemy bliskiego członka rodziny. Powszechnie wiadomo, że nawet najlepszy opiekun nie jest jednak w stanie zastąpić prawdziwej mamy. - Dla dziecka, jaka by ta mama nie była, jest najukochańszą osobą na świecie - mówi Ilona Nawrocka.

- Czasem mam ochotę się przytulić, wówczas zawsze myślę o mamie i czekam, aż się spotkamy - potwierdza czternastoletnia dziewczyna. - Zadaniem każdego wychowawcy jest przekazać dziecku, aby szanowało swoich biologicznych rodziców, choć ci zawinili. My możemy być ciociami, wujkami, przyjaciółmi, ale nie rodzicami - z najwyższą powagą podkreśla Miłosz Dziurleja, dyrektor placówki.

Konferencja ministra zdrowia Adama Niedzielskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie