Paulina Hennig-Kloska: "Chcę zostawić moim córkom Polskę, w której da się godnie i dostatnio żyć"

Paweł Brzeźniak
Paweł Brzeźniak
Udostępnij:
Z Pauliną Hennig-Kloską, posłanką koła parlamentarnego Polska 2050 rozmawia Paweł Brzeźniak.

Jak odnajduje się Pani w nowym ugrupowaniu, jakim jest Polska 2050 i jak wyglądają jego struktury w naszym powiecie?
- To niewiarygodne, ale w lutym minie rok mojej działalności w Polsce2050. Były to bardzo intensywne miesiące. Prace nad programem, budowanie struktur, poznawanie nowego otoczenia i ludzi, pochłonęły bardzo dużo czasu, ale był to czas dobrze przepracowany. Po blisko roku czuje się w ekipie Szymona Hołowni jak u siebie, tym bardziej, że dalej współpracuję z wieloma osobami, z którymi rozpoczynałam swoją przygodę w polityce. To środowisko pozwoliło mi odzyskać energię i nadzieję na zmianę. Z wielu badań wynika, że ugrupowanie Hołowni jest odpowiedzią na poszukiwanie wielu wyborców, którzy nie chcą głosować na żadną ze starych partii. Ostatnie 11 miesięcy poświęciliśmy w dużym stopniu na prace centralne, cel na ten rok to przede wszystkim wzmocnienie regionów. W powiecie gnieźnieńskim jest bardzo wielu sympatyków, wolontariuszy Szymona Hołowni, którzy będą stanowić solidne podstawy struktur politycznych. Według naszych badań wysokie poparcie, które Szymon Hołownia odnotował w powiecie gnieźnieńskim w wyborach prezydenckich (blisko 19%) wciąż się utrzymuje. Będziemy pracować by ten wynik poprawić.

Jak na Pani decyzję o odejściu z KO zareagowali lokalni działacze tej partii? Utrzymujecie kontakt ze sobą?
- Mam kontakt z wieloma osobami z Koalicji Obywatelskiej, zostawiłam tam wielu przyjaciół, współpracujemy przy licznych wspólnych projektach, na komisjach. W trakcie wyborów będziemy w sposób naturalny konkurować ze sobą, ale wierzę, że może to być zdrowa konkurencja. Odeszłam, bo w Koalicji Obywatelskiej nie znalazłam przestrzeni do działania, realizacji postulatów z którymi wchodziłam do polityki w 2015 roku, koalicjantom nie zostawiono przestrzeni do działań programowych, wpływu na cokolwiek, co myślę widać. Przykładowo, niezwykle ważny jest dla mnie temat transformacji energetycznej. Rzecz, bagatelizowana od lat, przez kolejne rządy, także w ostatnich kampaniach wyborczych dziś spędza nam sen z powiek. Przecież od lat było wiadomo, że prąd zdrożeje i będzie to rzutować na koszty naszego życia oraz gospodarkę. W Polsce 2050 określiliśmy konkretne kroki, zarówno krótko jak i długoterminowe, które z tego kryzysu energetycznego mogą nas wyprowadzić. Wiemy, że musimy być gotowi by przejąć władzę i stawiać to państwo na nogi. Taka praca merytoryczna i programowa bardzo mi odpowiada. Lubię czuć, że dobrze wykorzystuję czas spędzony w opozycji nie tylko na wytykaniu rządowi błędów, ale też planowaniu przyszłości. Wracając do KO, nie ma co się obrażać, trzeba robić swoje, myślę, że wielu kolegów to rozumie.

Wybory są zaplanowane na jesień 2023 roku. Opozycja powinna wystartować w ramach jednego bloku, dwóch odmiennych ideologicznie czy każdy osobno?
- Jeden blok polityczny to kumulacja ryzyka przy minimalizacji zysków. Osoby, które namawiają do jednej listy opozycji nie biorą pod uwagę, że dla wielu wyborców byłaby to lista niewiarygodna i mogliby zmienić swoje preferencje polityczne. Nie bierze się pod uwagę, że wiele osób, które dziś są gotowe głosować na Polskę2050 przy wspólnej liście opozycji zostanie w domu lub wróci do popierania PiS bo przecież i z tamtej strony mamy sympatyków. To osoby, które nie chcą powrotu do 2015 roku i boją się powrotu Tuska. Badania pokazują, że polaryzacja, w tym wspólna lista opozycji, wzmacnia mobilizację po stronie wyborców PiS, a osłabia po stronie opozycji - to nie jest ekonomiczne. Nam bliższy jest wariant czeski, bo i czeski system wyborczy jest bardziej zbliżony do naszego. Tam opozycja poszła w dwóch blokach wyborczych i wygrała z populistycznym rządem. Wiele osób jest rozczarowanych rządami Prawa i Sprawiedliwości i szukają czegoś nowego.

W jaki sposób jako Polska 2050 chcecie się wyróżniać na tle innych opozycyjnych partii?
- Wyróżniamy się przede wszystkim oddolnym działaniem. Ruch Polska2050 rozpoczął swoją działalność w trudnych czasach lockdownu pomagając tym, którym w tych czasach było najtrudniej. Organizowaliśmy korepetycje zdalne dla dzieci z rodzin zastępczych, pomoc dla osób w kryzysie bezdomności, wspieraliśmy szpitale, domy pomocy społecznej, samotnych seniorów. Wiele z tych akcji do teraz jest kontynuowanych. Organizujemy też wiele akcji proekologicznych, to osobiście także bardzo zbliżyło mnie do ruchu. Poza tym nie boimy się mówić prawdy, nawet jak jest trudna. Nie bazujemy na ogólnikach, a wnikamy w szczegóły. Nie stosujemy populizmu i demagogii, choć tak jest łatwiej. Pozoranctwo doprowadziło Polskę do wielu tragedii. Mamy drożyznę, niewydolną służbę zdrowia czy nieefektywną edukację, wszystko to coraz bardziej nam wszystkim dokucza a część pozbawia życia. Czas położyć temu kres, nie zrobimy tego pozwalając dalej na populizm i pozoranctwo. Chcę naprawdę zostawić moim córkom Polskę, w której da się godnie i dostatnio żyć, w której będą czuć się bezpiecznie.

Jakie są Pani indywidualne aspiracje polityczne? Myśli Pani czasem o pracy w samorządzie?
- Samorząd jest niezwykle sprawczy, daje ogromne możliwości pomagania ludziom, rozwiązywania codziennych ważnych spraw, nie wykluczam, że kiedyś zaangażuję się bardziej w politykę miasta czy regionu. Na ten moment jednak moją indywidualną aspiracją, jest dojście do sytuacji, w której będą mogła w pełni realizować wszystko to o czym mówię od lat, od spraw regionalnych po sprawy ogólnopaństwowe. Lubię brać sprawy w swoje ręce i je od A do Z załatwiać, dziś nie zawsze mam taką możliwość. Wierzę, że po następnych wyborach parlamentarnych się to zmieni. Moją ambicją jest też wsparcie Szymona Hołowni by wszedł do następnego parlamentu z silnym mandatem i mocną drużyną, tylko wtedy będziemy mogli realizować nasz program.

Jakie są Pani przewidywania na rozpoczęty 2022 rok dla miasta i powiatu?
- Nowy 2022 rok będzie dla miasta i regionu trudny. Zmiany finansowania jednostek samorządu terytorialnego oraz kryzys energetyczny, który wpłynie na budżetu miast, gmin i województw będą ograniczały możliwość działania i stawiania na nogi usług publicznych jak opieka zdrowotna, edukacja czy transport publiczny. Liczę na to, że pojawi się centralny program oddłużania szpitali po pandemii. Sektor szpitalny wygenerował ok. 20 mld zł zadłużenia ogółem. Według ostatnich danych wymagalne, przeterminowane zadłużenie sięga to 2 mld 100 mln zł co wymaga działania ale tez naprawy całego systemu. Procesowi oddłużania musi towarzyszyć program restrukturyzacji najbardziej zadłużonych placówek. Jeśli taki program się pojawi Szpital Pomnik Chrztu Polski musi z niego skorzystać by po kosztownej inwestycji wyjść na prostą i faktycznie podnieść jakość usług medycznych. Liczę też, że w 2022 roku uruchomimy inwestycje na Pojezierzu Gnieźnieńskim, które są zaplanowane ale czekają na środki europejskie min z funduszu transformacji energetycznej. Prace hydrologiczne muszą być kontynuowane. Jako Polska 2050 przygotowujemy też raport na temat usług kolejowych w Wielkopolsce - to forma transportu na którą chcemy rozwijać, a w której wiele jest do zrobienia. Dokument przedstawimy w pierwszej posłowie roku. Podobnie zajmiemy się siecią placówek opieki nad najmłodszymi dziećmi tj żłobków i przedszkoli - wciąż mamy czarne plamy na mapie regionu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie