Gmina Gniezno. Grobowiec Sicińskich w Modliszewie. Tu straszy duch byłego właściciela majątku?

Hanna Komorowska-Bednarek
Hanna Komorowska-Bednarek
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Głęboko w zniszczonym nawałnicą lesie z 2017 roku stoi postawiony ponad sto lat temu grobowiec. Wszystko wskazuje na to, że spoczywają w nim zwłoki 5 osób z rodziny Sicińskich, a głowa tej rodziny, zmarły w latach 30 ubiegłego wieku Jan, nadal spaceruje po swojej dawnej posiadłości…

Wszystko zaczęło się około 1922 roku. Pałac w Modliszewie wybudowany w 1851 roku wraz zabudowaniami folwarcznymi i ziemią kupił Jan Siciński. Całe gospodarstwo za jego rządów prosperowało dobrze, a miejscowi wspominali go jako bardzo miłego i uczynnego człowieka. Miał on także dbać o swoich pracowników.

Żona Jana, spokrewniona z niemieckimi rodami szlacheckimi, była wspaniałą światową kobietą. Jej pasją była jazda konna, której poświęcała wiele czasu. Bywała też na konkursach w Berlinie i Wiedniu, gdzie poznała wiele osobistości. Małżeństwo prowadziło w okolicy znaną hodowlę koni jeździeckich

Grobowiec w lesie. Dlaczego Jan sam wybudował grób dla swojej rodziny?

Dlaczego Jan Siciński wybudował dla swojej rodziny grobowiec w lesie? Są dwie wersje zdarzeń.

Oficjalna wersja podaje, że Jan, jako wzorowy gospodarz postanowił pilnować swojego majątku i terenów który zawsze był dla niego oczkiem w głowie nawet po śmierci. Pałac z położonym przy nim parkiem były skrajem jego dóbr. Na ich drugim końcu dokładnie w linii prostej z głównym wejściem do pałacu stoi grobowiec.

Nieoficjalna wersja mówi o tym, że Jan mimo swej dostojności lubił grywać w karty, co nie podobało się tutejszemu proboszczowi, który z nim kilkukrotnie przegrał. Dochodziło między nimi do kłótni. Miał on zagrozić właścicielowi pałacu, że nie pochowa go na cmentarzu. Siciński nie przejął się groźbą duchownego, a że z gry w karty rezygnować nie zamierzał, sam wbudował sobie grobowiec.

Piękny pałac przetrwał pierwszą i drugą wojnę światową. Rodzina Sicińskich nie została z niego wysiedlona w przeciwieństwie do właścicieli położonych niedaleko innych folwarków takich jak Lubochnia. Starsi mieszkańcy domyślali się, że to dzięki znajomościom rodziny z rodami z Niemiec.

Modliszewo obfituje w tajemnicze i nierozwiązane historie. W okolicy grobowca, który powstał około 1911 roku, o czym może świadczyć jedna z pruskich map datowana na ten rok, istniał folwark Koreczno, a obok niego most przez rzekę Wełniankę. W czasie II wojny światowej zabudowania zostały całkowicie zbombardowane. Miejscowe podania mówią o tym, że mieszkańcy, którzy byli powstańcami zostawili w tej ziemi zakopaną broń z czasów pierwszej wojny światowej.

Umarł, ale nadal pilnuje majątku?

Sicińscy w swoim majątku doczekali końca drugiej wojny. Małżeństwo zmarło w krótkim odstępie czasu w niedługo po zakończeniu działań wojennych. Wszystko wskazuje na to, że zostali pochowani w tutejszym grobowcu oni i dwójka ich zmarłych przedwcześnie dzieci. Dołączyło do nich jeszcze jedno dziecko z rodziny. Wkrótce pałac i folwark trafiły do innych rąk. Na początku lat dwutysięcznych pałac i park odzyskali spadkobiercy Sicińskich. W części pałacu mieszkała jego córka, Barbara. Obecnie budowla wystawiona jest na sprzedaż, a jej koszt, to ponad 3 miliony złotych!

Dziś grobowiec jest zaniedbany. Oryginalne kute drzwi do niego zostały skradzione. W środku walają się śmieci, znicze, które co jakiś czas zapalają mieszkańcy Modliszewa oraz… Resztki rzeźbionych trumien! Jak mówi Marek Bąkowski, miłośnik lokalnej kultury i historii, niejednokrotnie dochodziło tutaj do zbeszczeszczenia zwłok, które finalnie kilka lat temu zostały odpowiednio zabezpieczone. Sam grobowiec jest w fatalnym stanie. Porośnięty dzikim bluszczem i mchem, zarzucony śmieciami i gruzem robi upiorne wrażenie.

Świadomość, że przebywały tu ludzkie szczątki sprawia, że miejsce okrywa się aurą niepokojącej tajemniczości.

Według relacji mieszkańców Modliszewa, Siciński dotrzymuje swojej obietnicy i obserwuje swój majątek.

- Ja go widziałem w 2005 roku, gdy zbieraliśmy informacje dotyczące historii Modliszewa. Wychodząc z cmentarza na mostek spotkałem go na środku drogi. Wyglądał prawie tak jak ja!

- relacjonuje z uśmiechem Marek Bąkowski. Spotkany na drodze Siciński stał kilka metrów od historyka. Ubrany był w bryczesy, długie buty i kapelusz, a przez ramię przewieszoną miał broń myśliwską. Mężczyzna dopiero nieco później zorientował się, że miał do czynienia z duchem.

- Poszedłem porozmawiać do pani Barbary i pokazała mi album rodzinny. Jak zobaczyłem zdjęcie Jana to prawie mi serce stanęło. Dokładnie na zdjęciu wyglądał tak, jak go widziałem

– opowiada Bąkowski.

To niejedyne spotkanie mieszkańców wsi z duchem Sicińskiego. Wielokrotnie był widywany na przechadzce po modliszewskim lesie przez mieszkańców wsi i przypadkowe osoby, m. in. kilkadziesiąt lat temu przez młodzież nasadzającą nieistniejący już po wichurze las. Jak wyglądał? Jak normalny, zamyślony człowiek, po prostu szedł na obchód w swym roboczym ubraniu. Kto wie, może i teraz przemierza leśne dróżki doglądając swojego majątku?

Gmina Gniezno. Grobowiec Sicińskich w Modliszewie. Tu straszy duch byłego właściciela majątku?

Gmina Gniezno. Grobowiec Sicińskich w Modliszewie. Tu strasz...

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie